Psychologia

Czym jest autosabotaż?

autosabotaż

Avi Richards z Unsplash

Czasem jednocześnie czegoś bardzo pragniemy i się boimy. W takich sytuacjach często włącza nam się autosabotaż. W rezultacie przez lata tkwimy w martwym punkcie. Zgadzamy się na mało satysfakcjonujące życie, pracę, związek czy relacje międzyludzkie. Dlaczego tak postępujemy? Czym jest autosabotaż?

Spis treści:

  1. Czy autosabotaż to efekt choroby psychicznej?
  2. Lęk przed odrzuceniem
  3. Działanie na własną niekorzyść
  4. Lęk przed zmianą
  5. Dlaczego uprawiamy autosabotaż?
  6. Prokrastynacja oraz izolacja emocjonalna
  7. Po co uprawiamy autosabotaż?
  8. Strach przed porażką
  9. Szkodliwe stereotypy
  10. Ochrona własnego ego

Czy autosabotaż to efekt choroby psychicznej?

Autosabotaż na ogół włącza się wówczas, gdy targają nami sprzeczne siły. Czegoś jednocześnie bardzo pragniemy i nie chcemy. Trudno nam się jednocześnie określić. Ewentualnie na poziomie deklaratywnym i świadomym zapewniamy wszystkich wokół, że chcemy zmienić pracę, a gdy nadarza się ku temu stosowna okazja, autosabotaż sprawia, że nie korzystamy z okazji. Czy sprzeczne siły, które w nas drzemią, świadczą o chorobie psychicznej? Na szczęście w większości przypadków nie mamy do czynienia z żadnym poważnym zaburzeniem.

Lęk przed odrzuceniem

Jak wygląda autosabotaż w praktyce? Np. bardzo chcemy znaleźć miłość. Marzy nam się stały związek. Wciąż mówimy innym o tym, jak doskwiera nam samotność. Jednak gdy na horyzoncie pojawiają się mężczyźni nami zainteresowani, uprawiamy autosabotaż. Stwierdzamy, że ten do nas nie pasuje. Tamtem jest za mało przystojny. Innemu brakuje inteligencji i oczytania. Kolejny natomiast kiepsko się ubiera. Same odrzucamy potencjalnych kandydatów na stałego partnera, chociaż podobno zależy nam na stałym związku.

Działanie na własną niekorzyść

Wiele kobiet narzeka na zbędne kilogramy. Znowu przybrałam na wadze i nie mogę założyć tej pięknej sukienki, po czym taka osoba przystępuje do zajadania stresu czekoladowym batonikiem albo sernikiem z dwoma gałkami lodów. Sama sabotuje swoją walkę o smukłą sylwetkę. Deklaruje chęć schudnięcia, a postępuje w sposób, który przyczynia się do odkładania tkanki tłuszczowej.

Lęk przed zmianą

Czasem prosimy też przyjaciół o pomoc w znalezieniu mieszkania, bo chcemy wyprowadzić się od rodziców. Znajomi podsyłają nam różne oferty, jednak my ciągle grymasimy. To mieszkanie jest zbyt oddalone od centrum. Z tamtego roztacza się nieciekawy widok z okna. Obok innego znajduje się galeria handlowa, więc pewnie panuje tam nieustanny hałas. Krótko mówiąc, szukamy pretekstów, by nie wyprowadzić się od rodziców.

Dlaczego uprawiamy autosabotaż?

Przyczyny są bardzo złożone. Czasem uważamy, że nie podołamy danemu wyzwaniu, ponieważ mamy niską samoocenę. Kiedy indziej doskwiera nam lęk przed odrzuceniem, więc same odrzucamy innych. Czasem tylko deklarujemy chęć zmiany, bo uważamy, że tak wypada. Np. mam trzydzieści lat i nie powinnam mieszkać z rodzicami, więc będę udawać, że czegoś szukam. Czasem postanawiamy coś pod wpływem impulsu. Np. zmienię pracę, bo koleżanka z pracy doprowadza mnie do szewskiej pasji. Gdy jednak trochę ochłonę, widzę, że mam ciekawe zajęcie, a koleżanka jest uciążliwa, ale nie pełni roli mojej przełożonej, więc mogę ją czasem olać i nie słuchać jej gadania.

Prokrastynacja oraz izolacja emocjonalna

Z jakich zabiegów korzystają osoby, które uprawiają autosabotaż? Okazuje się, że część uprawia prokrastynację. Tak długo zwleka z wysłaniem CV i listu motywacyjnego, że stanowisko zostaje zajęte przez kogoś innego. Czasem też stosujemy emocjonalną izolację. Np. unikamy bliskich relacji z ludźmi po to, aby nie zabolało nas ewentualne odrzucenie. Tak postępują osoby, które nie zaznały miłości i akceptacji ze strony rodziców. Czasem włącza nam się autopilot, czyli zakładamy, że wszyscy faceci to troglodyci i żadnemu nie warto dawać szansy, dlatego automatycznie każdego do siebie zniechęcamy. Duży problem stanowi także samokrytyka. Ktoś taki stwierdza, że nie nadaje się do pracy w firmie Iks, ponieważ ma za małe kompetencje i doświadczenie, więc pewnie sobie nie poradzi. Kiedy indziej włącza się użalanie nad sobą. Pochodzę z biednej rodziny dotkniętej alkoholizmem, dlatego pewnie nic nie osiągnę w życiu.

Po co uprawiamy autosabotaż?

Czasem autosabotaż pełni rolę mechanizmu obronnego. Lęk przed zmianą wydaje się silniejszy od chęci zmiany swojego życia na lepsze. Czasem wolimy trwać przy tym, co znane, choć mało satysfakcjonujące. Np. mamy nudną pracę, na którą narzekamy, ale wiemy, że nie przekracza ona naszych kompetencji. W nowej mogą wymagać od nas czegoś, czego nie potrafimy. Możemy próbować się tego nauczyć, ale co stanie się, jeśli sobie nie poradzimy? Stare miejsce pracy nie będzie już na nas czekało. Tendencję do autosabotażu mają osoby pochodzące z rodzin dysfunkcyjnych. DDA wykazują niską samoocenę, uważają, że nie zasługują na nic dobrego. Z kolei dzieci nadopiekuńczych rodziców nie czują się dość kompetentne, by stawić czoła wyzwaniu.

Strach przed porażką

Strach przed porażką to bardzo ograniczająca siła. Hamuje ona nasz rozwój. To normalne, że zmierzając do celu, popełniamy błędy. Te nas czegoś uczą. Np. jeśli źle zabiegam o klientów, ci nie będą do mnie przychodzić. Gdy jednak w porę zastanowię się, w czym tkwi błąd, mogę zmienić swoją postawę i zacząć ich pozyskiwać.

Szkodliwe stereotypy

Strach przed porażką często nierozerwalnie wiąże się ze szkodliwymi przekonaniami, które zostały nam zaszczepione przez rodziców. W tym wieku nie wypada już szukać miłości. Jesteś za stara na zmianę pracy, nikt nie zatrudni kobiety po pięćdziesiątce, jakoś się przemęcz do emerytury w tym miejscu.  Chciałabym dostać podwyżkę, ale teraz mamy kryzys, więc pewnie nic nie otrzymam, a tylko wkurzę szefa.

Ochrona własnego ego

Często stosowanie autosabotażu ma nas uchronić przed porażką lub wzięcia za nią odpowiedzialności. Np. ktoś idzie do mało płatnej pracy zamiast na studia, a wszystkim tłumaczy to trudnym dzieciństwem. Miałem ojca alkoholika, nie stać mnie na studia. Prawda jest jednak taka, że taka osoba mogłaby skorzystać ze stypendium socjalnego czy pożyczki studenckiej, gdyby tylko chciała. To jednak wymaga pracy. Lepiej usprawiedliwić swoje kiepskie życie dysfunkcyjną rodziną niż brakiem ambicji zawodowej. Nie poszedłem na studia, bo ojciec był alkoholikiem – to brzmi lepiej i chroni własne ego. Nie poszedłem na studia, bo bałem się porażki i tego, że nie zdam egzaminów – to już nie wydaje się tak dobrym wytłumaczeniem, które warto przekazywać innym.

Dodaj komentarz