Fitness Ruch to zdrowie

Jak rozprawić się z nudą na trasie

jak-rozprawic-sie-z-nuda-na-trasie

Wszyscy specjaliści powtarzają – dla zdrowia najlepsze jest regularne pokonywanie znacznych odległości na świeżym powietrzu – spacerując, biegając, pływając lub jeżdżąc na rowerze. To takie skuteczne – tylko dlaczego takie nudne?

Nudne, monotonne zajęcia ruchowe obniżają naszą motywację, odbierają nam siły do walki z pogodą, dystansem czy własnym zmęczeniem. Czy można pozbyć się treningowej nudy? Czy możliwe jest wykonywanie z pasją i pełnym zaangażowaniem biegania czy chodzenia z kijkami? Ależ oczywiście! Możemy całkiem skutecznie wpływać na samopoczucie podczas treningu m.in. właściwie dobierając trasę naszej wędrówki.

Grunt to urozmaicenie

Nic tak bardzo nie męczy jak rutyna czy treningowa nuda. Krajoznawczy charakter trasy jest niedoceniany, aczkolwiek niezwykle istotny. Trasa będzie ciekawa wówczas, gdy będzie nieznana, gdy czymś zaskoczy i wywoła emocje. Niezwykły wpływ na trasy ma aura czy pora roku. Nawet te same, znane nam od lat miejsca, zupełnie inaczej wyglądają wiosną – soczyście i świeżo, inaczej, gdy przykrywa je dywan z różnokolorowych jesiennych liści czy gdy spadnie śnieg.

Nasz mózg nie lubi nudy, a gdy nie ma czego analizować, nie jest zajęty światem zewnętrznym skupia się na tym wewnętrznym, czyli na wysiłku, którego doświadczamy chodząc, biegając itp. Przypominamy sobie o zmęczeniu, skupieni na nim intensywniej go odczuwamy, koncentrujemy się na tym, że nam ciężko, że coraz szybciej oddychamy i dają znać o sobie np. mięśnie nóg. Przypominamy sobie o zbyt wolno upływającym czasie, o dystansie, który jeszcze nam pozostał. Aż dochodzimy do wniosku, że może niekoniecznie damy radę w takiej kondycji dotrwać do jego końca.

dr Paweł F. Nowak

Wszyscy specjaliści powtarzają – dla zdrowia najlepsze jest regularne pokonywanie znacznych odległości na świeżym powietrzu – spacerując, biegając, pływając lub jeżdżąc na rowerze. To takie skuteczne – tylko dlaczego takie nudne?

Warto zadbać o to, by nasz trening był jak najbardziej urozmaicony, nie tylko, by odciągnąć się od ciągłego myślenia i analizowania objawów zmęczenia, ale by z radością i zapałem codziennie wyjść z domu i połykać duże dawki kilometrów.

Jesteśmy w stanie np. przebiec znacznie więcej kilometrów w dużym lesie, otwartej zmieniającej się za każdym drzewem przestrzeni niż na stadionie. O tym każdy może się przekonać. Oczywiście są i tacy, którzy lubią bieganie na stadionie – czują się bezpiecznie, potrafią się wyizolować, biegając z muzyką na uszach mierzą sobie czas każdego okrążenia i próbują utrzymać zaplanowany rytm – to może być i ciekawe, ale niekoniecznie dla wszystkich.

Kontrolowane gubienie się

Chyba nikt nie chciałby znaleźć się w sytuacji, w której nie wie, gdzie się znajduje, jest bezradny usiłując trafić do domu, nie wiedząc ile ma przed sobą kilometrów. To ogromny stres, coraz częściej łatwiejszy do uniknięcia dzięki urządzeniom typu GPS na rękę. Zgubienie się można kontrolować na niewielkim obszarze – o ile znamy jego granice.

dr Paweł F. Nowak

Wszyscy specjaliści powtarzają – dla zdrowia najlepsze jest regularne pokonywanie znacznych odległości na świeżym powietrzu – spacerując, biegając, pływając lub jeżdżąc na rowerze. To takie skuteczne – tylko dlaczego takie nudne?

Dreszczyk emocji sprawia, że zupełnie nie czujemy pokonanych kilometrów – nasz mózg jest zajęty nie wysiłkiem, a myśleniem o odnalezieniu właściwej drogi.

Podczas tego rodzaju organizacji treningu warto mieć przy sobie telefon komórkowy (na wszelki wypadek, by w każdej chwili móc wykonać telefon do zmotoryzowanego przyjaciela, mogącego wybawić nas z opresji). Tego typu treningów nie polecam zimą, co może być niebezpieczne. W ujemnych temperaturach zgubienie połączone ze zmęczeniem, przepoceniem, w końcu zatrzymaniem się w mokrym ubraniu grozić może nie tylko utratą zdrowia, ale i życia.

Szukaj zamkniętej przestrzeni

Otwarte przestrzenie: dawne poligony, bezkresne niskie łąki i pola, trasy wyglądające po horyzont jak pustynie, są mordęgą dla psychiki. Nie tylko na odludnych obszarach, ale nawet w dużych miastach np. na wałach nad rzeką w mieście. Szukajmy zamkniętych przestrzeni. Gęsty las, park, miejska dżungla są rajem dla biegaczy, rowerzystów, nordików i innych amatorów aktywności wytrzymałościowych.

Stara znana, dobrze wydeptana trasa. Tu ćwiczy się najfajniej, bo z poczuciem bezpieczeństwa, wiedząc dokładnie, gdzie leży każdy kamień, mogąc dobrze rozłożyć siły. Czasami jednak i jej można mieć dość.

dr Paweł F. Nowak

Wszyscy specjaliści powtarzają – dla zdrowia najlepsze jest regularne pokonywanie znacznych odległości na świeżym powietrzu – spacerując, biegając, pływając lub jeżdżąc na rowerze. To takie skuteczne – tylko dlaczego takie nudne?

Jak podejść do znanej trasy, by się na niej nie nudzić? To naprawdę proste – wystarczy w charakterystycznych miejscach (punktach kontrolnych) spoglądać na stoper.

Bieżąca kontrola czasu wysiłku pomaga nam ocenić formę, zawsze daje do myślenia, czasami wzbudza emocje, szczególnie wtedy, gdy nie spodziewaliśmy się, że np. tempo poruszania się dziś jest szybkie lub wolne, gdy osiągniemy inny czas niż dzień wcześniej czy w ubiegłym tygodniu.

Pierwszy punkt kontroli czasu na naszej trasie warto ustanowić po ok. 5-10 min, a na pewno warto mieć w połowie zaplanowanego dystansu. Poruszając się od punktu do punktu frajdę może sprawiać zabawa prędkością. Zastanawianie się nad tym, czy drugą połówkę wytrzymamy w takim samym tempie, co pierwszą i czy będzie to lepszy rezultat niż tydzień temu – nasz mózg jest zajęty analizowaniem wielu różnych informacji i wypiera myślenie o zmęczeniu.

Odciągnij się od myśli o bólach mięśni i innych problemach

Ważny jest cel i na nim się skupmy – dobiegając do konkretnego punktu, licząc sobie okrążenia czy biegnąc w nieznane – nawet w parku, w różnych kierunkach, zwracając uwagę jedynie na czas trwania wysiłku. Wówczas celem jest np. marsz z kijkami czy bieganie bez zatrzymywania się przez 40 minut.

dr Paweł F. Nowak

Wszyscy specjaliści powtarzają – dla zdrowia najlepsze jest regularne pokonywanie znacznych odległości na świeżym powietrzu – spacerując, biegając, pływając lub jeżdżąc na rowerze. To takie skuteczne – tylko dlaczego takie nudne?

Różnorodność tras w rozmaity sposób wpływa na jakość naszego treningu.

  • Pętla – jej zaletą jest to, że krajobraz stale się zmienia, nie nudzimy się. Nieznana pętla może być ciekawym doświadczeniem, ale i niespodziewanym zagrożeniem, bowiem nigdy nie wiemy, co czyha za rogiem – czy ostre długie wzniesienie czy inne przeszkody na trasie. Często zaś pętla dobrze znana diametralnie zmienia swój charakter, gdy próbujemy ją pokonać w odwrotnym kierunku.
  • Kilka pętli – tu już może pojawić się problem. Dwie są optymalnym rozwiązaniem, z każdą następną poziom nudy i zniechęcenia wzrasta. Kilkanaście takich samych okrążeń doprowadza większość biegaczy, rolkarzy, nordików czy rowerzystów do frustracji.
  • Wahadło – to rewelacyjny sposób, kiedy nie znamy trasy. Powrót tą samą drogą, którą poruszaliśmy się w poprzednim kierunku nadaje się właśnie do testowania.

Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie jaką trasę woli, gdzie się lepiej czuje, czy woli otwarte czy zamknięte przestrzenie, hałaśliwych ludzi przy trasie czy jednak ciszę. Tak naprawdę każdy z nas ma inną psychikę i w odmienny sposób może pokonać treningową nudę.

dr Paweł F. Nowak

Komentarze (5)

pati25

7 lat temu

Doskonały artykuł dr Pawła Nowaka.Podaje rady,które każdy może wykorzystać.Mi nuda nigdy nie grozi.Po prostu nie biegam w terenie.Ćwiczę w domu

irysek7

9 lat temu

Ruch w terenie to dla mnie forma relaksu i rozrywki więc trudno powiedzieć żebym się w trasie nudziła.
Na dłuższe „wyjścia ” zabieram jednak ze sobą odtwarzacz mp3. Muzyka dodaje mi kopa i dzięki temu łatwiej pokonuję zaplanowaną odległość. Większość propozycji autora artykułu jest dla mnie do odrzucenia starcie. Nie mogłabym biegać ze stoperem i co chwilę kontrolować czasu. Nie odpowiadają mi też zamknięte przestrzenie. To właśnie widok pól, łąk i lasów ginących na horyzoncie dodaje mi skrzydeł i cieszy oczy. Im rozleglejszy teren tym lepiej- oddycham wtedy pełną piersią i podziwiam bezkresne piękno natury 🙂

mcadelajda

9 lat temu

to tekst dla mnie. Nieraz bralam się za siebie, postanawialam codziennie ćwiczyć, ale zaprzestawałam bo mnie to po prostu nudziło i wolałam czas spozytkować na swoje zainteresowania.

brysia

9 lat temu

Ja po pierwsze to boje się gdziekolwiek cwiczyc sama. Na nudę na trasie rowerowej czy na spacerach mam prosty sposób nigdy nie wyruszam sama. Zawsze towarzyszą mi koleżanki.

Iva.

9 lat temu

Uwielbiam biegac, bez zadnych sluchawek na uszach, najbardziej w lesie, ze wzgledu na cisze jaka tam panuje. Nie lubie zamknietych przestrzeni bo sie po prostu tam nudze i dusze. Biegajac totalnie sie relaksuje, zapominam o wszystkim, po prostu moj mozg sie wylacza. Jak wracam z takiej wyprawy to jestem jak nowo narodzona. Dla mnie bieganie nie jest nudne. To uzaleznia jak narkotyk. Jak z jakiegos powodu nie moge wykonac swojej rundki, to jestem niespokojna i czuje, ze czegos mi brak.

Zostaw komentarz