Kobieta w społeczeństwie Psychologia

Czy kompromis jest najlepszym rozwiązaniem?

czy-kompromis-jest-najlepszym-rozwiazaniem

Kompromis wydaje się być najbardziej sprawiedliwym ze wszystkich rozwiazań. Wszyscy dostają po równo, nikt nie jest pokrzywdzony. Czy jednak na pewno? Czym właściwie jest kompromis i czy faktycznie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem?

Specjaliści od negocjacji twierdzą, że kompromis to bardzo zwodniczy sposób rozwiązywania konfliktu, a tak naprawdę wymaga, by każdy poniósł jakieś straty: pierwszą zasadą kompromisu przecież jest pójście na ustępstwo względem drugiej osoby.

O tym, jak łatwo wpaść w pułapkę kompromisu, niech przekona następujące opowiadanie:

Siostry i pomarańcza

Dwie siostry miały jedną pomarańczę. Zawzięcie się kłóciły, która powinna ją dostać. Mama, mając dość ich krzyków, podeszła i przekroiła pomarańczę na dwie równe połówki.

Każda z sióstr wzięła swoją część: ta pierwsza poszła do kuchni, użyła skórki do ciasta i wyrzuciła miąższ, ta druga – poszła do pokoju, zjadła miąższ i wyrzuciła skórkę.

Bardzo łatwo jest zauważyć, gdzie siostry popełniły błąd – nie wyjaśniły sobie nawzajem, po co im jest potrzebna pomarańcza. Jest to jeden z najczęstszych błędów, jakie popełniamy, kłócąc się przez długi czas. Po prostu w pewnym momencie korzenie wzajemnej wrogości sięgają tak daleko, że nie potrafimy sami powiedzieć, o co tak naprawdę nam chodzi.

Joanna Pastuszka-Roczek

Kompromis wydaje się być najbardziej sprawiedliwym ze wszystkich rozwiazań. Wszyscy dostają po równo, nikt nie jest pokrzywdzony. Czy jednak na pewno? Czym właściwie jest kompromis i czy faktycznie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem?

Kompromis to zawsze strata

Kiedy mówimy, że idziemy na kompromis, tak naprawdę komunikujemy, że poświęcamy się dla drugiej osoby. Często wymagamy tego również od drugiej strony konfliktu – w końcu jesteśmy szlachetni, bo rezygnujemy z części swoich jakże słusznych praw. Jeśli ktoś się nie zgadza pójść na kompromis, odczuwamy wobec niego wrogość i w rezultacie konflikt się zaostrza.

Kompromis osiągamy wtedy, kiedy obie strony są przekonane, że druga strona nie otrzymała więcej! Oznacza to, że musimy wierzyć, że nasza strata, czyli to, z czego zrezygnowaliśmy, jest równowarte temu, co straciła druga strona. W przeciwnym razie konflikt bedzie trwał dalej.

Konflikty, kłótnie, to rzecz nieunikniona – kto jest lubiany przez wszystkich, nie jest lubiany przez nikogo. Nie da się przejść przez życie bez konfliktów. Jednak jeśli naszym najczęstszym narzędziem ich rozwiązywania jest kompromis, możemy wpaść w bardzo niebezpieczną pułapkę zwaną ja robię więcej.

Jeśli za każdym razem z czegoś rezygnujemy, wymaga to od nas wysiłku. Niestety, po pewnym czasie naturalnie zapominamy, że druga strona także poniosła stratę. Ponieważ mamy dostęp tylko do naszych uczuć i myśli, zaczyna nam się wydawać, że jesteśmy pokrzywdzeni – wydaje nam się, że robimy więcej, poświęcamy więcej. A stąd już niedaleko do kłótni o byle głupstwo.

Joanna Pastuszka-Roczek

Kompromis wydaje się być najbardziej sprawiedliwym ze wszystkich rozwiazań. Wszyscy dostają po równo, nikt nie jest pokrzywdzony. Czy jednak na pewno? Czym właściwie jest kompromis i czy faktycznie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem?

Rozwiązanie bez straty

W przykładzie z pomarańczą błędem sióstr było to, że nie porozmawiały szczerze, o co tak naprawdę każdej chodzi. Zauważmy, że po kompromis sięgamy wtedy, kiedy nie widzimy innego rozwiązania – na przykład nie chcemy zrezygnować ze swoich racji, albo druga strona upiera się przy swoim.

Podam inny przykład – ćwiczenie, które co roku omawiam ze swoimi studentami. Dzielę ich na dwie grupy. Członkowie jednej mają się wcielić w młodego mężczyznę, drugiej – w kobietę. Każdej z grup osobno przekazuję instrukcję, a następnie mają się dobrać parami i ustalić wspólnie, gdzie pojadą po raz pierwszy na wakacje.

Zabawa polega na tym, że mężczyzna ma nalegać na wyjazd nad morze, gdyż jest świetnym pływakiem i chce zaprezentować swoje umiejętności. Poza tym nie chce się przyznać dziewczynie, że nie umie jeździć dobrze na nartach, a wcześniej jakoś tak jej trochę w tym temacie nazmyślał.

Z kolei kobieta woli jechać w góry na narty, bo ostatnio przybrała sporo na wadze i nie czuje się dobrze w stroju kąpielowym – oczywiście też się do tego nie chce przyznać.

Za każdym razem, kiedy pary kończą dyskusję, pytam, do jakich wniosków doszli. W znakomitej większości dochodzą do rozwiązania: tydzień w górach, tydzień nad morzem. Co ciekawe, są bardzo zadowoleni z tego rozwiązania. Podejrzewam, że Wam też ono przyszło na myśl, jako najprostsze i najrozsądniejsze. Właśnie wpadliście w pułapkę kompromisu!

Joanna Pastuszka-Roczek

Kompromis wydaje się być najbardziej sprawiedliwym ze wszystkich rozwiazań. Wszyscy dostają po równo, nikt nie jest pokrzywdzony. Czy jednak na pewno? Czym właściwie jest kompromis i czy faktycznie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem?

Morze czy góry?

Kiedy mówię te słowa, większość uczniów jest oburzona. Jak to? Wszyscy są zadowoleni! Ale czy na pewno? Przecież każda osoba z pary spędzi tydzień w miejscu, które jej się nie podoba – ale akceptuje to, bo wie, że druga strona ponosi taki sam koszt! Egoistycznie stawiamy na swoim, ale równocześnie uważamy, że postępujemy szlachetnie.

Na szczęście zawsze znajdzie się para, która postanawia zrobić to inaczej. Mimo mojej instrukcji, by nie zdradzać prawdziwych powodów niechęci, postanawiają je ujawnić. Z różnych powodów – bo nie potrafią dobrze udawać, bo chcą jakoś ten fakt wykorzystać na swoją korzyść, bo po prostu są przyzwyczajeni do rozwiązywania konfliktów w sposób konstruktywny. Nie ma znaczenia, dlaczego. Ważne jest, że wspólnie znajdują rozwiązanie, które nie krzywdzi żadnej ze stron.

Może być to wyjazd w norweskie fiordy, gdzie można kąpać się w morzu i jeździć na nartach po stokach, albo wyjazd w niskie góry do hotelu z wielkim basenem. Najważniejsze jest, że znając powody, byli w stanie wybrać rozwiązanie, które sprawi obojgu radość.

Kiedy się z kimś kłócimy i nie potrafimy dojść do porozumienia, bardzo szybko konflikt przypomina potyczki I wojny światowej, kiedy strony siedzą w swoich okopach i twardo żądają, by to druga strona się poddała. Zapominamy, o co nam tak naprawdę chodzi. Kiedy nie widać końca konfliktu, musimy zrobić dwie rzeczy.

Joanna Pastuszka-Roczek

Kompromis wydaje się być najbardziej sprawiedliwym ze wszystkich rozwiazań. Wszyscy dostają po równo, nikt nie jest pokrzywdzony. Czy jednak na pewno? Czym właściwie jest kompromis i czy faktycznie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem?

Aby rozwiązać konflikt

Pierwsza rzecz, to zastanowić się, o co tak naprawdę, naprawdę nam chodzi. Czemu aż tak bardzo upieramy się przy tej jednej, konkretnej rzeczy? Niestety, w wielu przypadkach bardziej chodzi o to, by nie zranić swojego ego, dlatego używamy słów takich jak sprawiedliwość, krzywda, by wszystkim pokazać, że ta druga strona jest zła i zyskać popleczników. Zabawne, że robimy to zarówno my, jak i nasi przeciwnicy

Zastanówmy się, czy jeśli się stanie dokładnie tak, jak chcemy, to czy naprawdę będziemy szczęśliwsi? I jakim kosztem? Czy absolutne zwyciestwo sprawi, że bedziemy lepszym człowiekiem?

Po drugie – musimy się zastanowić, dlaczego ktoś się akurat przy tej, a nie innej rzeczy upiera. Kiedy ostatni raz zapytałaś drugiej strony a dlaczego to jest dla ciebie ważne? Nawet, jeśli nie uzyskamy odpowiedzi, przeciwna strona konfliktu otrzyma sygnał, że ktoś jej słucha.

Nie rodzimy się źli, ani dobrzy, nie chcemy krzywdzić innych – to się pojawia później. Gdyby częściej zadawać pytanie dlaczego, moglibyśmy uniknąć wielu konfliktów, a rozwiązać jeszcze więcej.

W kolejnym artykule dowiemy się, jak rozwiązywać konflikty bez porażek i bez uciekania się do kompromisów.

Joanna Pastuszka-Roczek

Komentarze (7)

elle@elle

6 lat temu

kompromis moim zdaniem to nie jest jednoznaczne ustepstwo na korzysc drugiej osoby,obie strony musza w zamian dac cos od siebie zeby szala sie wrownala ,inaczje jest to bierne ustepowanie zeby miec swiety spokoj ,a to nie jest dobre bo przyzwyczajamy partnera ze zawsze postawi na swoim

Mindi

9 lat temu

Życie nie jest jednoznaczne, bo w rodzinie spotykają się różne charakterki. Staram się być mediatorem, często udaje mi się zachować spokój w rodzince ale bywa, że wymuszę coś dla ich dobra. Jedno ważne przesłanie wynika, że trzeba ze sobą rozmawiać 🙂 i to do skutku.

pati25

9 lat temu

Bardzo życiowy artykuł.Mamy z tym do czynienia na codzień.Staramy się wybrać najlepsze rozwiązanie dla każdej osoby.Idziemy wówczas na kompromis.Czasami ustępujemy

nicolle_26@o2.pl

9 lat temu

Czytając ten artykuł przypomniałam sobie jak moja mama zawsze powtarzała , że w małżenstwie trzeba iść na kompromis. Jakoś nigdy nie mogłam się z tym oswoić. Tak też zostało. Jednak pomimo , że często wychodzi na moje to są sytuacje w których pozwalam mężowi „wygrać”.

filodendron

9 lat temu

Bardzo ciekawy artykuł i czekam na nastepny z tej serii.Zauważyłam ,że często sama wpadam w pułapkę kompromisu. Kiedyś działałam wg zasady -ustap głupszemu ,ale przestała mi się podobać,bo za dużo na niej traciłam .Teraz raczej wolę wygrywać. Ale zawsze pytam np.męża ,dlaczego ? I jeśli ma dobre argumenty,to słucham go i realizuję to co wymyślił,a on słucha mnie ,gdy ja mam dobre argumenty. Nie zmuszamy się na siłę do czegokolwiek,bo to nie ma sensu.Już za starzy jesteśmy ,żeby ze sobą walczyć,teraz trzeba zachować siły na walkę z chorobami ,czy niedogodnościami .

drobina

9 lat temu

Bardzo fajny i życiowy artykuł:)
Ha! Ha! Mejgosiu, u mnie bywa podobnie. Widać my – kobiety lubimy mieć przewagę nad naszymi Misiami 😉

mejgosia

9 lat temu

Przyznam ,że artykuł bardzo mnie zainteresował i pouczył jak mam postępować! Do tej pory konflikty w moim domu kończyły się dopiero wtedy, gdy postawiłam na swoim, a mój mąż wówczas mówił ,że poszedł na kompromis:) No cóż tak sobie go wychowałam:) A on niech pozostanie w tej niewiedzy! 🙂

Zostaw komentarz