Psychologia W głąb siebie

Sunday Blues, czyli dlaczego w niedzielę dopada cię smutek?

Sunday Blues

Znasz to uczucie, gdy  po niedzielnym obiedzie pojawia się charakterystyczny ucisk w żołądku? To prawdopodobnie Sunday Blues, czyli niepokój na myśl o zbliżającym się poniedziałku. Wiele osób w niedzielny wieczór jest przekonanych, że nic dobrego już ich nie spotka i nadciąga koszmarny tydzień, który trzeba będzie jakoś przetrwać.

 

Sunday Blues nie jest wymysłem, jego istnienie potwierdzili szwedzcy naukowcy, którzy  zauważyli, że w niedzielny wieczór wiele osób odczuwa dojmujący smutek.  Z przeprowadzonych badań wynika, iż niezadowolenie i apatia statystycznie dopadają nas po godzinie 16.

Skąd się bierze Sunday Blues?

Przyczyny Sunday Blues są bardzo złożone. Wiele osób ma dość rutyny i powtarzalności, z jaką wiąże się ich praca. Ponadto jeśli w biurze spędzamy 10-12 h, w środku tygodnia nie mamy zbyt wiele czasu na swoje przyjemności i pasje.  Ponadto tym, co nas stresuje, jest także wizja ograniczeń. O ile w piątek czy sobotę możemy wyskoczyć na imprezę ze znajomymi, napić się wódki czy wina, o tyle w niedzielę większość z nas musi zapomnieć o tego typu szaleństwach.  Nie wyjdziemy z przyjaciółką na piwo, ponieważ po pierwsze, musimy się wyspać, a po drugie, nie chcemy mieć nazajutrz kaca.

Fałszywy obraz weekendu źródłem stresu?

Za Sunday Blues kryją się również nasze wielkie plany i ogromne oczekiwania.  Media kreują zafałszowany obraz weekendu.  Piątkowy wieczór, sobota oraz niedziela stają się czasem, który trzeba spędzić wyjątkowo. Co jednak począć, gdy nie możemy sobie pozwolić na wystrzałową imprezę, ponieważ nasze dziecko jest chore lub musimy dokończyć remont łazienki? Ponadto weekend często przecieka nam przez palce. Chcielibyśmy tyle zrobić, ale niewiele wychodzi z naszych planów. Zapominamy o ograniczeniach, które trudno przeskoczyć.

niedzielny stres

Niedziela to czas dla rodziny…

Ponadto w obiegowej opinii pokutuje przekonanie, że niedziela powinna upłynąć nam w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Trudno jednak takową wykreować, gdy w weekend dają się we znaki problemy nakumulowane podczas tygodnia.  W  końcu trzeba naprawić cieknący kran, pomóc dziecku w nauce do klasówki, zacząć lepić uszka na Wigilię itp.  Negatywnie na nasze samopoczucie rzutuje społeczna presja, że tego dnia należy się dobrze bawić. Z podobnym problemem mamy do czynienia również w Sylwestra, gdzie zewsząd gwiazdy estrady chwalą się swoimi osiągnięciami i planami na przyszły rok.  Przy ich opowieściach nasze życie wydaje się jeszcze bardziej szare i nijakie.

Za Sunday Blues stoi również nasza pogoń za perfekcjonizmem. W weekend wkraczamy z całą listą zadań niezbędnych do wykonania. Musimy wysprzątać cały dom, zrobić większe zakupy, wykąpać psa, umyć samochód,  posadzić kwiatki w ogrodzie. W rezultacie w niedzielny wieczór ogarnia nas zmęczenie.

Jak poradzić sobie z Sunday Blues?

Jeśli chcesz uniknąć smutku, który dopada cię w niedzielny wieczór, ustal jego źródło.  Co najbardziej smuci cię, gdy weekend dobiega końca? Czy żałujesz, że większość czasu poświęciłaś na sprzątanie zamiast na przyjemności? Brakuje ci spotkań ze znajomymi?  A może denerwuje cię wizja pracy nad trudnym projektem, który musisz oddać do środy? Wiele osób frustruje myśl, że czas ucieka im między palcami.

Jeśli już znasz przyczynę swoich negatywnych uczuć, przystąp do działania. Przede wszystkim warto trochę wyluzować. Nic się nie stanie, jeśli przez weekend nie wysprzątamy domu na błysk. Czasem od wypolerowanych podłóg ważniejsze jest nasze samopoczucie. Zamiast spędzać całą sobotę i niedzielę na nadrabianiu zaległości, zrób sobie prawdziwe wolne i umów się z koleżanką na pogaduchy przy szarlotce i pysznej herbacie.  Obejrzyj film, który interesuje cię od pewnego czasu. Znajdź czas na książkę, smaczny obiad i rozkoszuj się chwilą.

Jeśli czujesz, że czas ucieka ci między palcami, możesz ułatwić sobie życie, planując pewne rzeczy z wyprzedzeniem. Zastanów się, jak chcesz spędzić weekend, po czym rozpisz to krok po kroku. Np. piątkowy wieczór spotkanie z Anią i nadrobienie serialowych zaległości. Sobota: spanie do 10, potem zakupy i szybkie sprzątanie (odkurzanie i kurze).  Popołudnie dobra książka, a wieczorem wypad do kina itp.  Prawda, że wszystko wygląda lepiej, jak zostanie sensownie zaplanowane?:)

Jeśli stresuje cię trudny projekt, na który nie masz zbyt wiele czasu, spróbuj tak zorganizować sobie czas, by w ogóle nie myśleć o tym, co czeka na ciebie w poniedziałek.  Zamartwiając się, niczego nie zyskasz, no może za wyjątkiem bólu głowy, który może w poniedziałek skutecznie uniemożliwić ci realizację projektu. Musisz nauczyć się oddzielać życie zawodowe od prywatnego. Tylko solidny odpoczynek może zapełnić twoją głowę mnóstwem kreatywnych pomysłów!

Irmina Cieślik

Komentarze (5)

memorka

6 lat temu

Niestety niedzielny smutek towarzyszy mi od kilku lat, ale nie z powodu pracy. Może trochę odczuwam wypalenie zawodowe po 32 latach pracy, jednak największą moją udręką jest przebywanie wśród toksycznych osób-w tym szefowej. Mówią, że nieważne-gdzie, nieważne-jak, ale ważne-z kim! Ech-wymienić szefową na taką, jaką była poprzednia-i już Sunday blues przepada!

pati25

6 lat temu

Mnie także ten cały Sunday Blues nie dopada.Nie stresuję się pracą bo nie pracuję.Jestem na rencie.Wydawałoby się,że jest duuużo czasu wolnego.Mam tyle zajęć,że czasami ze wszystkim nie mogę zdąrzyć

drobina

6 lat temu

Sunday Blues mnie nie dopada bo…jestem na emeryturze. Już dawno odkryłam, że człowiek jest najszczęśliwszy na emeryturze i w…przedszkolu:-) Tylko na emeryturze czas pędzi zbyt szybko;-)

filodendron

6 lat temu

Dla mnie niedziela wieczór to był najgorszy czas. Już mnie żoładek bolał na myśl o rozpoczęciu tygodnia pracy. Od czasu, gdy mąż mnie wyswobodził i nie muszę pracować zawodowo już mnie żołądek nie boli i niedziela już nie jest taka straszna 🙂
To zalęży od pracy jaką się wykonuje – czy jest stresująca i od osób , z którymi sie pracuje. Szczęśliwi Ci , którzy kochają swoją pracę.

dulcynea

6 lat temu

Nie dopadają mnie objawy Sunday Blues , nie stresuję się tym co mnie czeka następnego dnia w pracy. Staram się zagospodarować sobie czas , wybrać się na spacer czy kijki. Przeczytać ciekawą lekturę, zaplanować wyjście do kina. A poniedziałkowe obowiązki jakoś mnie nie stresują.

Zostaw komentarz