Menopauza Nasze wywiady

„Tam, gdzie kończy się droga, zaczyna się przygoda” – rozmowa z Piotrem Szyszko

-tam-gdzie-konczy-sie-droga-zaczyna-sie-przygoda-rozmowa-z-piotrem-szyszko

Piotra Szyszko, znany w środowisku jako „Żółty”, od lat podróżuje po całym świecie. Zdobywa szczyty gór, zmaga się z piaskiem Sahary, a nade wszystko kocha przygodę, jaką niewątpliwie jest off road.

O prawdziwości offroadowego powiedzenia, że „tam, gdzie kończy się droga, zaczyna się przygoda”, przekonał się między innymi w Chinach czy Albanii. Sam nazywa off road „przepustką do świata, o którym już dawno zapomnieliśmy”. Niejednokrotnie towarzyszy mu kamera TVN-u, a razem z Martyną Wojciechowską wspiął się na Kilimandżaro. Specjalnie dla portalu Menopauza.pl opowiada on o swojej pasji naszej redaktorce – Marii Sordon.

Redakcja: Co takiego wciągającego jest w wyprawach offroadowych? Dlaczego warto spróbować takiej formy wypoczynku i czy wiek ma znaczenie? Mam tu na uwadze kobiety w wieku menopauzalnym.

Piotr Szyszko: Taka wyprawa to przygoda sama w sobie. Jest to inna forma urlopu. Co do wieku… Ja sam mam już 50 + VAT (śmiech), a na ostatnią wyprawę na Ukrainę wybrałem się z kobietami w podobnym wieku. To zabawa, sport dla każdego. Każdy może wyjechać i spędzić niesamowicie czas. Takie kobiety, które już odchowały dzieci, najbardziej doceniają każdą chwilę spędzoną na wyjeździe. Dopiero teraz mają czas dla siebie. Po latach pełnych wyrzeczeń, poświęconych rodzinie nagle zderzają się z czasem, którym tylko one dysponują.

Maria S

Piotra Szyszko, znany w środowisku jako „Żółty”, od lat podróżuje po całym świecie. Zdobywa szczyty gór, zmaga się z piaskiem Sahary, a nade wszystko kocha przygodę, jaką niewątpliwie jest off road.

Taki wyjazd to wspaniała okazja do tego, by ruszyć kości i przypomnieć sobie lata młodości: harcerstwo, biwakowanie, przybywanie sam na sam z otaczającą nas naturą. To niesamowite przeżycie dostarczające nam mnóstwa przeróżnych emocji. Problemy dnia codziennego przestają istnieć w chwili, w której wsiadasz do samochodu i odjeżdżasz. Zupełna beztroska, na którą nie mogłaś sobie do teraz pozwolić. Czujesz pełną wolność! Robisz tylko to, co chcesz i na co masz ochotę. Nie jesteś niczym ograniczona. Masz pełną władzę nad sobą i swoim czasem.

R.: To brzmi wspaniale! A jak wygląda taki wyjazd organizacyjnie? Jak się do niego przygotować?

P.Sz.: Wszystko oczywiście zależy gdzie i na jak długo się wyjeżdża. To, jak będzie wyglądała impreza, zależy głównie od ich uczestników i od tego, czego chcą. Jeśli chodzi o przygotowanie, to podstawą jest podstawowy sprzęt do pieszych przechadzek górskich.

R: Czyli można Cię nazwać po części dżinnem z lampy, który spełnia życzenia?

P.Sz.: (śmiech) Tak, można mnie tak nazwać. Jeśli chcesz się umazać w błocie i sprawdzić się w naprawdę ekstremalnych warunkach, nie ma problemu. Masz ochotę na coś delikatniejszego, też nie ma problemu. Innymi słowy – mówisz i masz!

R: Gdzie najczęściej wyjeżdżacie?

P.Sz.: *Kiedyś, jeszcze 10 lat temu, można było swobodnie wybrać się w Bieszczady. Teraz nie są już one takie dzikie. Poza tym prawo dotyczące ochrony przyrody jest bardziej restrykcyjne.
Na chwilę obecną wyjeżdżamy do Tunezji, Rumunii, Albanii, Bułgarii, Rosji oraz na Ukrainę.

R: Jakie są koszty takiego wyjazdu?

P.Sz.: W zależności od miejsca docelowego i okresu na jaki wyjeżdżamy, wahają się w okolicach 1000zł.

R: Jakie są plusy takiego wyjazdu dla dojrzałych pań?

P.Sz.: Przede wszystkim obcowanie z naturą. Wyobraź sobie: jedziesz samochodem w miejscach, gdzie jeszcze nikt inny nie był. Widzisz szczyty gór, natura jest wszędzie, gdzie nie spojrzysz. Zostawiasz balast codzienności daleko w tyle. Jesteś zmęczona – rozkładamy namioty w urokliwym miejscu, rozpalamy ognisko i jemy. To takie proste. Poza tym kiedy miałaś okazję wziąć prysznic pod wodospadem? Czy wykąpać się w górskim strumyku? Tutaj jest to możliwe. Takie rzeczy zapamiętuje się do końca życia i zawsze się do nich powraca. Wskakujesz w inny wymiar, w którym normy wyznaczają tylko natura, a Ty poznajesz swoje możliwości. Cudowne jest poczucie, że to, co nieosiągalne na co dzień, tu staje się codziennością.

Maria S

Piotra Szyszko, znany w środowisku jako „Żółty”, od lat podróżuje po całym świecie. Zdobywa szczyty gór, zmaga się z piaskiem Sahary, a nade wszystko kocha przygodę, jaką niewątpliwie jest off road.

R: Jakie korzyści zdrowotne niesie za sobą taki wyjazd?

P.Sz.: Przede wszystkim ogromne dawki, świeżego czystego powietrza, jod. Zahartowanie organizmu. Ruch. Choć wydawać by się mogło, że ciągle siedzimy w samochodzie, to w rzeczywistości co chwila trzeba coś zrobić. Poprać ciuchy, coś zobaczyć, wykopać samochód. Jest mnóstwo przeróżnych sytuacji.

R: A psychicznie? Co daje taki wyjazd?

P.Sz.: Przede wszystkim kobiety udowadniają same sobie, że potrafią sobie dać radę w ekstremalnych warunkach. Tam nie ma miejsca na narzekanie typu: nie mam suszarki, jest nie wygodnie. Niejednokrotnie kobiety, choć oczywiście mają mniej siły, wykazują większy hart ducha.

R: Teraz też przygotowujesz jakiś wyjazd. Gdzie się tym razem wybierasz i z kim?

P.Sz.: Tym razem wyjeżdżamy ze znajomymi, którzy są już wprawieni w terenie, więc będzie nieco bardziej ekstremalnie. Wyjeżdżamy do Albanii bądź Bułgarii. Klamka jeszcze nie zapadła. Szczegółów nie chcę zdradzać, wolę zrobić wszystkim niespodziankę.

R: Dla mnie brzmi intrygująco, ciekawe czy dla naszych Czytelniczek również. Dziękuję za rozmowę i szerokiej drogi!

Maria S

Komentarze (8)

aneri

10 lat temu

Dla tych co kochają przygodę i podróże polecam książkę „Rowerem i pieszo przez czarny ląd – listy z podróży afrykańskiej Kazimierza Nowaka niezwykłego podróżnika po Afryce w latach 1931-1936.

ell@

11 lat temu

Jeżdżę czasem rowerem w okolicy, w której organizowane są przejażdżki autami terenowymi.
Nie za bardzo je lubię, rozjeżdżają polne dróżki, wzniecają kurz, hałasują…

basia4ab

11 lat temu

Zawsze czytam z zainteresowaniem artykuły podróżnicze.Wspaniale jest tak wyjechać,troszkę oderwać się od rzeczywistości, zobaczyć dużo ciekawych, wspaniałych rzeczy.W moim przypadku jest to nie realne,mogę tylko sobie pomarzyć.Jak już wspominałam mam uszkodzone nerwy obwodowe i nie mogę chodzić.Po domu jeszcze jakość funkcjonuję gorzej gdzieś jechać.Ale muszę się pochwalić, ja mieszkam bardzo blisko Pustyni Błędowskiej.Jak byłam zdrowa, często jeździłam na pustynię z mężem i lubiliśmy sobie po niej pospacerować.Pustynia teraz trochę zarosła chaszczami, ale mają ją oczyścić z drzew porosłych.Nad moim domem, latają samoloty, na pustynie, by wojskowi oddawali skoki, ze spadochronem.Basia

Annagata

11 lat temu

Czasem marzy mi się taka wyprawa.Natura,natura i tylko natura.Urodziłam się w wielkim mieście,ale moje serce jest leśne,polne,wiejskie,wszystko jedno jak to nazwać.Zwiedzać nieznane,jechać,gdzie oczy poniosą.To jak podróż za jeden uśmiech!!!

drobina

11 lat temu

Bardzo mi się podoba ten wywiad. Dał mi do myślenia. Dotąd uważałam, że tego typu przygody mam już za sobą, A tu proszę, nie wszystko stracone – dzieci odchowane, od pary tygodni emerytka , więc na co czekam? Będę chyba musiała coś zaplanować. Oczywiście w granicach rozsądku, żeby zdrowie wytrzymało.

tereska56

11 lat temu

Fantastyczne jest to zdjęcie samochodu w pisakach pustyni. Aż chce sie spróbować takiej przygody. Cenię ludzi z pasją, a Pan Piotr jest takim człowiekiem.

Zostaw komentarz