Telefon komórkowy – czy potrafimy jeszcze bez niego żyć?
15.06.2011
Komentarzy: 12
Producenci komórek zatroszczyli się o to, by aparaty telefoniczne towarzyszyły nam wszędzie i stały się nam niezbędne do życia. Nie ulega wątpliwości, że od momentu pojawienia się na polskim rynku zrewolucjonizowały życie człowieka. Jeszcze dziesięć-piętnaście lat temu były jedynie narzędziami do wykonywania rozmów telefonicznych poza domem. Dziś spełniają rolę mini-centrów multimedialnych i biurowych.
Komórka wielozadaniowa
Telefon zastępuje wiele przedmiotów codziennego użytku, których już nie musimy dodatkowo kupować. Korzystamy w nim z zegarka, budzika, kalendarza, notesu, organizera, aplikacji biurowych i internetowych, czytnika książek, aparatu fotograficznego, kamery, odtwarzacza mp3, radia, dyktafonu, gier, setek aplikacji, które mają ułatwić nam życie. Wszystko po to, aby przekonać nas do jednego – bez komórki nigdzie nie możemy się ruszyć. Telefon jest nam niezbędny nie tylko do rozmów, ale do normalnego funkcjonowania!
Wyjątkowy, bo mój
Na rynku dostępnych jest tysiące modeli o niezliczonych kształtach, kolorach, funkcjach – można wybrać dokładnie taki telefon, jaki nam pasuje. A następnie popkultura zachęca zwłaszcza młodych ludzi do spersonalizowania go według własnego gustu. Telefon przestaje być jedynie aparatem do rozmów – staje się czymś osobistym, prywatnym, z czym trudno nam się rozstać.
Życie na smyczy

Komórka ma mnóstwo zalet – na pewno należy do nich możliwość wezwania pomocy na środku pustej drogi albo w górach. Już od najmłodszych lat przywiązujemy do niej dzieci. Dzięki temu mamy nad nimi większą kontrolę, dbamy o ich bezpieczeństwo, ale jest też i druga strona medalu. Uczymy malców, że nie można obejść się bez komórki, należy zawsze mieć ją przy sobie i odbierać rozmowy. Nic dziwnego, że żaden nastolatek nie wyobraża już sobie życia bez telefonu, a i wśród dorosłych procent uzależnionych od niego jest zatrważający. Żyjemy w czasach dość przewrotnego zniewolenia, na które często sami się zgadzamy – zakładamy sobie smycz, a za jej koniec pociąga telefon komórkowy.
Eksperyment
Wszystko to sprawia, że mało kto potrafi zostawić telefon w domu (i to nie przez przypadek), wyłączyć go, nie odbierać wiadomości. Na pytanie czy potrafimy jeszcze bez niego żyć najlepiej odpowiedzieć sobie przez prosty eksperyment – wyłączyć komórkę na tydzień. Jeśli nie będzie nam to sprawiało problemów, jeśli rodzina i przyjaciele nie uznają, że zwariowaliśmy lub zostaliśmy uprowadzeni, jeśli życie towarzyskie nie legnie w gruzach, będzie to oznaczało, że mimo wszystko bez telefonu komórkowego da się jeszcze przeżyć.
Przeczytaj też:
-
Energetyczny wampir – strzeż się!
Komentarzy: 3 » Czytaj więcej »To osoby toksyczne, przy których spada poziom naszej energii życiowej. Masz koleżankę, która zamęcza Cię swoimi sprawami, regularnie boli Cię głowa w…
-
Kobieta też może być dobrym kierowcą
Komentarzy: 8 » Czytaj więcej »Stereotyp „baby za kierownicą” jest wszystkim bardzo dobrze znany. Czy kobieta może być dobrym kierowcą? Oczywiście! Udowodnimy, że płeć piękna też…
-
Żałoba – ile powinna trwać?
Komentarzy: 13 » Czytaj więcej »Żałoba to sprawa bardzo osobista, intymna i indywidualna. Trudno jest ustalić ścisłe reguły, czas oraz wymogi jej przeżywania. Każdy z nas kogo…







Interesuje mnie też kwestia wpływu promieniowania telefonów komórkowych na zdrowie. Bardzo sprzeczne są doniesienia na ten temat. Jak jest naprawdę, chyba jeszcze nie wiadomo.
Mjbz, masz rację, że telefon nieodbierany przez dłuzszy czas, to niepokój i panika.
Nie wyobrażam sobie życia bez telefonu komórkowego. Co nie znaczy - że mam ją cały czas włączoną. Nie. Nie lubię być "na smyczy", nie lubię telefonów czy SMS-ów o niewygodnych dla mnie porach. Wyłączam ją często - w niedzielę lub na wakacjach, w kinie czy w gościach itp
Pamiętam jak miałam przygodę z telefonem w roli głównej na pierwszym roku studiów. Na wykładzie z kultury języka polskiego pisałam sms'a i niestety wykładowca to zauważył i w rezultacie musiałam napisać referat na temat kultury korzystania z telefonu komórkowego w miejscach publicznych. Musiałam go odczytać na auli do mikrofonu przed wszystkimi z roku. Choć było to stresujące wydarzenie, to teraz budzi uśmiech na mej twarzy
Zgadzam się ze słowami, że jest to urządzenie służące nie tylko do rozmów, ale bardzo osobistą rzeczą, z którą trudno się rozstać
Dodaj komentarz