Sama decyduj, jak Cię postrzegają!

28.07.2011

Komentarzy: 3

Sama decyduj, jak Cię postrzegają!
Jeśli znasz kobiety, które godzą się z losem, twierdząc, „że tak po prostu jest”, „oni tacy są”, „myślenia nie zmienisz”, to wiedz, że nie mają racji. Nie na tym polega odnajdywanie równowagi życiowej.

Zmiany zależą wyłącznie od nas

Żyjemy wśród stereotypów, dyskryminacji, uprzedzeń tylko dlatego, że godzimy się z zastanym stanem rzeczy, nie dyskutujemy z nim, a już broń Boże nie próbujemy inicjować żadnych zmian. Usłyszałam kiedyś zdanie, że stereotypowe przekonania o głupich blondynkach, babach za kółkiem, wrednych starych pannach itp. umarłyby w ciągu jednego pokolenia, gdybyśmy wszyscy przestali je powtarzać (nawet w żartach). Nic prostszego!

I dlatego tak długo jak będziemy uważać, że taki jest porządek świata – bo tak było przez lata, więc tak też zostanie, by nasze społeczne status quo zostało utrzymane, tak długo będziemy postrzegane przez pryzmat stereotypowego patrzenia na kobiety: w naszych domach, pracy, środowiskach.

Jeśli nie uwierzymy w to, że każda zmiana zależy od nas samych – tak długo nic nie będzie miało szansy zmienić się na plus.

Prekursorki zmian

Doniosła jest rola prekursorek zmian społecznych – należy docenić jak wiele im zawdzięczamy. Myślę tutaj nie tylko o feministkach walczących o nasze prawa wyborcze, noszenie spodni, czy swobodny dostęp do pracy.

Chwała należy się tutaj tak kobietom, robiącym kariery naukowe w stricte męskich dziedzinach tak samo, jak kobietom – kierowcom w środkach publicznego transportu, które również pokazały, że warto się starać.

Ktoś kiedyś powiedział, że zmiana niemożliwego zaczyna się wówczas, kiedy znajdzie się ktoś kto w to nie wierzy i właśnie on tego dokona.

Nie musimy się z tym godzić – czas to zmienić!

Podświadomie czujemy, że stereotypy nie są prawdziwe, że trudne sytuacje da się odmienić, że nie trzeba godzić się i milczeć, kiedy doświadczamy przemocy, znęcania, krzywd czy upokorzeń.
Spójrz, kto najbardziej zasiewa w Tobie te wątpliwości, że jesteś słaba, że nie dasz sobie rady, że nikt Ci nie pomoże, że tak już musi być, że od tego nie uciekniesz. Czyż to nie te właśnie osoby, którym w gruncie rzeczy nie zależy na Twoim dobru? Czy to nie ludzie, którzy Cię krzywdzą? Czy to nie osoby, którym bardzo „na rękę” jest podrzędna i podporządkowana rola kobiety? Na to pytania już sam musisz sobie odpowiedzieć, zgodnie z własnym sumieniem.

Joanna P.

Przeczytaj też:

  • irysek7 avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Obserwuję swoje otoczenie i widzę, że coraz rzadziej ludzie szufladkują innych biorąc pod uwagę kolor włosów, wiek, płeć itp. Moim zdaniem za kilkadziesiąt lat nie będzie mowy o wrednych starych pannach, tylko niezależnych silnych kobietach, którym do szczęścia nie jest potrzebny ślub z mężczyzną...
  • karoligrz avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Racja, tu się z tobą zgodzę. Chociaż sama jestem mężatką (dopiero początkującą ) to wśród znajomych widzę to udawane małżeńskie szczęście. A wieczorami ryk w poduszke
  • linet avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    A ja nie wybieram sie na wojnę płci Nie mam motywacji: nie czuję się dyskryminowana, poniżana, krzywdzona, spychana do roli kobiety podporządkowanej, która nie ma nic do powiedzenia i z którą nikt się nie liczy.Patrząc z tej perspektywy, nie mam powodu do niezadowolenia ze swojego status quo i nie czuję potrzeby zmian, co oczywiscie nie znaczy, że namawiam do pokornego znoszenia sytuacji, które naruszają godnośc kobiety. Ale to już inny problem.
    Rozumiem i popieram potrzebę i zasadność walki o zmianę porządku społecznego na początku XXw. ,ale teraz? Nasz świat/ w sensie geograficznym/ funkcjonuje według zasad równosci i godności obu płci, co najwyżej w granicach wyznaczonych przez biologię i z czym tu walczyć?
    Korzystajmy z tego do woli, a kryterium naszej aktywności niech będzie nasz wybór, zapał, zdolności, wiedza, umiejejętności ,a nie sztucznie napędzane zmartwienia.
    Myślę,że problem tkwi nie tyle w tej rzeczywistej dyskryminacji, co w nas samych. No, bo jeśli tak boleśnie potrafi zranic naszą kobiecą godność stereotyp o głupich blondynkach czy babach za kierownicą, to czy nie świadczy to o jakichs kompleksach i zahamowaniach?
    A ja lubie swoją kobiecość i nie zamierzam jej sprawdzać w rolach dla niej nieprzeznaczonych i nadawać jej męskich cech. Lubię i akceptuję swoje słabości i nieumiejętności, cieszę się z umiejętności i mocnych stron, którymi obdarzyła mnie natura i nie nakręcam sie myśleniem, że stereotypy powinny mnie obrażać. Jeśli wiem,że ich nie spełniam, wiedzą o tym ci, którzy mnie znają i na których opinii mi zależy, to co pomyślą pozostali, juz mnie nie interesuje. Nie mam potrzeby podobania sie wszystkim i zadowalania każdego za wszelka cenę.Szkoda mi na to czasu i energii. Ja wybieram więcej dystansu do tych kwestii, a mniej wyolbrzymiania i niepotrzebnego podniecenia.

Dodaj komentarz

Przed dodaniem komentarza prosimy o lub rejestrację
Czy wiesz, że?
Fanatyzm - Postawa zazwyczaj niekorzystnie odbierana przez społeczeństwo. Objawia się uporczywym, wręcz… Czytaj dalej w słowniczku»