Miłość i związki

Prawdzie historie miłosne: chyba sama wszystko zepsułam

chyba sama wszystko zepsułam

Iga coraz bardziej uświadamiała sobie, że sama wszystko skopała. A wszystko to przez złe doświadczenia z przeszłości. To wszystko stało się na początku studiów, znajomi wówczas przyznali jej rację i stanęli murem po jej stronie. Niestety, ona nie mogła pozbyć się przeświadczenia, że faceci są właśnie tacy jak on.

Złe doświadczenia z przeszłości wciąż jej ciążą

Iga była wtedy bardzo młoda, pewnie dlatego te wydarzenia tak mocno zapisały się w jej pamięci. Zaczęła studia, na których bardzo jej zależało. Jej kolega z grupy wykazywał jej spore zainteresowanie. Na początku mówił komplementy, później zaczął ją zapraszać w różne miejsca. Spotykali się u niego w domu. Było naprawdę gorąco. On ciągle podkreślał, że jest porządnym, uczuciowym facetem. Iga zaufała mu. Coraz bardziej wkręcała się w tę znajomość. Przyszła pora na imprezę, na której bawiła się wraz z nim i innymi osobami z roku. Początkowo wszystko szło gładko. On tańczył z Igą, często ją całował. Kolega z roku pogratulował jej świetnego związku. Iga powiedziała mu, że nie wie, czy to związek, bo on nic o tym nie wspominał. Po północy wszyscy byli już trochę pijani. Wtedy Idze puściły hamulce, wtuliła się w niego, w końcu wcześniej było miło. Wówczas on wypalił na głos, że co sobie wyobraża, w końcu nie są razem, a ona zachowuje się tak, jakby byli i chciała pozbawić go własnej przestrzeni. On przyszedł tu, aby się dobrze bawić i być może kogoś poznać, ale z nią przytuloną do jego boku, to się raczej nie uda. Iga wtedy wybiegła na zewnątrz, było jej strasznie wstyd, że on nie tylko ją odtrącił, ale jeszcze upokorzył na oczach wszystkich.

Chwilę później za Igą wybiegła grupka znajomych. Kolega, z którym wcześniej rozmawiała, przeprosił ją za to, co wcześniej powiedział i stwierdził, że tamten jest ostatnim kretynem. Przyjaciółka przytuliła ją i podkreśliła, że to on zachował się jak cham i Iga nie ma się czego wstydzić.

Wieloletni związek

Na drugi dzień Iga przyszła na zajęcia z angielskiego cała opuchnięta od płaczu. Wszystko wydawało się pozbawione sensu i wtedy kolega, który siedział obok, zaczął jej opowiadać dowcipy. Po zajęciach ją przytulił i stwierdził, że tamten jest skończonym kretynem. Z czasem to wlaśnie on został jej facetem i był nim jeszcze przez jakiś czas po zakończeniu studiów. On wiedział, jak postępować z Igą i od początku budował zaufanie. Ona mu uwierzyła. Byli razem szczęśliwi. Jednak w końcu się rozstali, a uczucie z czasem wygasło.

Nowa relacja, stary strach

Wtedy też Iga poznała jego. Początkowo był jej sąsiadem, później się wyprowadził. Był nie tylko w jej typie, ale też sporo zyskał przy bliższym poznaniu. Iga bardzo go podziwiała i pożądała. Często chciała się do niego po prostu przytulić, gdy był obok. Bardzo ją to kusiło. Marzyła też o tym, aby go pocałować, chwycić za rękę. Tak bardzo ją to kusiło. Tymczasem cierpliwie czekała, aż to on wyjdzie z jakąś inicjatywą. Dla Igi było to bardzo trudne, bo naprawdę tylko on wzbudzał w niej takie pożądanie, podziw i czułość. Jednak blokowała się przed okazywaniem mu tego.

Tak bardzo chciała się do niego przytulić

Ostatniej nocy tak bardzo chciała się do niego przytulić. Na początku to nawet zrobiła, ale potem wystraszyła się, że jemu to się nie podoba i tylko się ośmiesza. Bała się też, że za chwilę huknie: przestań, jest mi niewygodnie albo gorsze: co ty sobie w ogóle wyobrażasz. Miała nadzieję, że to on ją obejmie, ale to nie nastąpiło. Tylko ją to zezłościło. Wówczas założyła jego złą wolę i urwała kontakt na dość długi czas.

Dopiero z czasem, gdy emocje ostygły, a ona zaczęła rozmawiać z kolegą na różne tematy, odkryła, że sama wszystko skopała. Nie umiała okazywać mu zainteresowania – czułości, podziwu, pożądania. Owszem, chciała z nim rozmawiać, ale on mógł uznać, że nie da się wpędzić w rolę kolegi. Swoim zachowaniem skutecznie go zniechęciła do wykazywania inicjatywy. On poczuł się zdezorientowany i ją sobie odpuścił.

Gdyby on dał jej okazję naprawić błędy

Iga bardzo chciała naprawić tę sytuację. Gdyby mogła cofnąć czas, nie bałaby się do niego przytulić, powiedzieć czegoś miłego czy wspomnieć, jak bardzo lubi z nim uprawiać seks. Dziś potrafiłaby się zdobyć na odwagę, której jej wtedy zabrakło. Szkoda, że potrzebowała tyle czasu, aby dojść do właściwych wniosków. Teraz wydaje się, że jest na wszystko za późno. On nie zechce się z nią spotkać ani nawet porozmawiać przez telefon. Dla niego to zamknięty rozdział. Łzy same ciekły jej po policzku, gdy uświadomiła sobie, że sama wszystko skopała. Bardzo tego żałowała, uznała to za swój najgorszy błąd. Wiedziała jednak, że sama napytała sobie biedy. Skutecznie zniechęciła go do siebie własną oschłością. Chciałaby go poprosić o jeszcze jedną szansę, aby obydwoje mogli naprawić swoje błędy i zacząć wszystko od nowa. Bez wytykania sobie tego, co było, ale z unikaniem dawnych błędów. Teraz z pewnością, by się do niego przytuliła i powiedziała coś miłego, doceniła to, jak na nią działa podczas seksu. Marzyła o tym, aby on gdzieś ją zaprosił, aby wpadła na niego na mieście i mogła go przekonać go swoimi czynami do zmiany zdania. Ona wybaczyłaby mu te chwile, o które ma do niego żal, on jej brak czułości. Ona okazywałaby więcej uczuć czynami, a on więcej by jej nie ranił swoim zachowaniem. Zaczęliby wszystko od nowa z czystą kartą.

Dodaj komentarz