Menopauza Menopauza w umyśle

Dysmorfofobia – lęk przed brzydotą

dysmorfofobia-lek-przed-brzydota

Większość z nas spoglądając w lustro widzi kilka rzeczy, które można by zmienić, czy poprawić tu i ówdzie. Z reguły ta samokrytyka jest w granicach normy, ponieważ zdrowy rozsądek podpowiada nam, że wygląd to nie wszystko…Jednak obsesja na punkcie wyglądu, może być także bardzo poważnym zaburzeniem psychicznym.

Co to za choroba?

Dysmorfofobia (BDD) to zaburzenie psychiczne, charakteryzujące się występowaniem lęku związanego z przekonaniem o nieestetycznym wyglądzie lub budowie ciała. Z greckiego słowo „dysmorfia” oznacza „brzydotę”, zatem „dysmorfofobia” to dosłownie „lęk przed brzydotą”. Osoba, która cierpi na dysmorfofobię bez przerwy myśli o swoim wyglądzie. Ta sprawa jest priorytetowa, wyprzedza wszystkie inne kwestie i sprawy związane z życiem codziennym. Negatywna ocena swojego wyglądu nie podlega żadnej dyskusji, chory nie może od niej się zdystansować i uwolnić.

Zaniepokojenie wyglądem może dotyczyć właściwie każdej części ciała, jednak najczęściej osoby z dysmorfobią są niezadowolone ze stanu swojej skóry (73% ludzi –na podstawie badań przeprowadzonych pod kierownictwem dr Katharine Philips na ponad 500 chorych w 2005 roku), włosów (56%), nosa (37%), brzucha, piersi, oczu, ud i zębów.

Obsesyjne myśli na ten temat są bardzo przygnębiające i graniczą z depresją. Ludzie ci się izolują się od świata, zamykają się w swej wykreowanej brzydocie. Starają się nikomu nie pokazywać, chowają swoje urojone mankamenty (noszą luźne ubrania). Zaszywają się w miejscach, gdzie nikt ich nie znajdzie. Niestety, przez społeczeństwo są odbierani jako próżniacy, egoiści, zapatrzeni jedynie w swój wygląd. Tymczasem, tak naprawdę bardzo samotni i niezrozumiani.

Zuzanna Górka

Większość z nas spoglądając w lustro widzi kilka rzeczy, które można by zmienić, czy poprawić tu i ówdzie. Z reguły ta samokrytyka jest w granicach normy, ponieważ zdrowy rozsądek podpowiada nam, że wygląd to nie wszystko…Jednak obsesja na punkcie wyglądu, może być także bardzo poważnym zaburzeniem psychicznym.

Skąd takie zaburzenie?

Wielką tajemnicą wciąż pozostaje ludzki mózg i myśli, które warunkują nasze życie i samoocenę. Szacuje się, że na dysmorfofobię choruje około 1% populacji, w związku z tym choroba ta jest wciąż słabo poznana. Dotyka ona osób dorastających i młodych dorosłych, częściej kobiet, niż mężczyzn.
Dlaczego ludzie odczuwają tak silne emocje nietolerancji własnego wyglądu? Prawdopodobnie współistnieją, jak w wypadku innych zaburzeń psychicznych – czynniki o charakterze środowiskowym, psychologicznym i biologicznym. Najwięcej wskazuje na to, że dysmorfofobia spokrewniona jest z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym (nerwicą natręctw).

Co ciekawe, chorzy nie szukają wsparcia ani miłości u drugiej osoby. Większość chorych nie zawiera związku małżeńskiego.

Jestem za brzydka, żeby żyć…

Osoby, cierpiące na dysmorfofobię, nieustannie myślą o swoim wyglądzie, który jest dla nich powodem do strachu, wstrętu, nienawiści. Przekonanie o deformacji własnego ciała bywa tak dotkliwe i obsesyjne, że może popychać do samobójstwa. W amerykańskich badaniach stwierdzono, że* myśli samobójcze występują u 78% chorych, a co piąta osoba podejmuje próbę odebrania sobie życia*.

Zuzanna Górka

Większość z nas spoglądając w lustro widzi kilka rzeczy, które można by zmienić, czy poprawić tu i ówdzie. Z reguły ta samokrytyka jest w granicach normy, ponieważ zdrowy rozsądek podpowiada nam, że wygląd to nie wszystko…Jednak obsesja na punkcie wyglądu, może być także bardzo poważnym zaburzeniem psychicznym.

Leczenie

Ponieważ dysmorfofobia to wciąż zagadka dla psychiatrów, trudno wskazać najlepszą metodę leczenia. Zaleca się stosowanie zarówno farmakoterapii, jak i psychoterapii, a najlepiej obu tych metod jednocześnie. Leczenie jest trudne, ponieważ wymaga zaangażowania pacjenta i chęci wyzdrowienia, a chorzy na dysmorfofobię często nie zdają sobie sprawy z faktu, że mają problem, który zamienia ich życie w koszmar walki ze swoim odbiciem w lustrze…

Zuzanna Górka

Komentarze (6)

filodendron

5 lat temu

To bardzo duży problem. Kobieta starzeje się i nieuchronnie traci na urodzie, ale niekoniecznie trzeba się załamywać.Są na to sposoby. Ja nie lubię się w siwych włosach-prawdę mówiąc nie wiem jak bym w nich wyglądała, bo szybko farbuję odrosty, staram się o siebie dbać – kremy ,makijaż ,odpowiedni strój. Podobno, każda kobieta może wyglądać o 20 lat młodziej, gdy dołoży trochę starań.

Margotka

7 lat temu

straszna choroba. zawsze myślałam, że to niska samoocena popycha panie do kolejnych operacji plastycznych, a tu się dowiaduję, że wcale nie muszą one o sobie myśleć źle! To musi być straszne, taki nieustanny lęk przed stratą czegoś tak ulotnego, jak uroda.

mjbz

8 lat temu

Ta choroba odbiera radość życia. Okropne. Kiedyś czytałam, że podatne są na to kobiety w wieku „meno”. Uroda „odchodzi” a co zostaje w zamian? Wszystko co mamy w środku :), osobowość i tzw mądrość życiowa. Jesli nie ma nic, w środku pustka…wtedy dopada dysmorfofobia.

drobina

8 lat temu

Czasami sobie myślę, że jestem szczęściarą. Nie, nie mam urody typu Miss. Po prostu nigdy nie miałam obsesji na punkcie swojego wyglądu. Dysmorfofobia też mi nie grozi. Doceniam to co mam. Nie można wymagać od życia (losu?) zbyt wiele.

pauzka

8 lat temu

Nie miałam pojęcia, że jest to choroba i ma tak zawiłą nazwę,
takie osoby uważałam zawsze za trochę ograniczone, bo nie na tym
polega nasze życie by siedzieć przed lustrem i wyszukiwać mankamenty.

pati25

8 lat temu

Ciekawy ten artykuł.Jest mnóstwo kobiet,które są niezadowolone z wyglądu jakiejś części ciała,skóry czy włosów.Ale jak już przeradza się to w chorobę to jest straszne.Mają na tym punkcie obsesję.Prawdę mówiąc nie sądziłam,że taki problem jest wyodrębniony jako rodzaj choroby.Ja chciałabym mieć skórę bez przebarwień ale nie przejmuję się tym tak bardzo gdyż są różne sposoby maskowania tego defektu

Zostaw komentarz