Męska Strefa Okiem faceta

Z pamiętnika rozwodnika cz. VII (ost.)

z-pamietnika-rozwodnika-cz-vii-ost

Każda droga ma swój jakiś szczęśliwy koniec, ale któraś zawsze szczęśliwszy. Nie zastanawialiśmy się nad tym co będzie. Interesowało nas co tu i teraz. Nie chcieliśmy planować tego co przed nami, bo to byłoby niedorzeczne i ingerowałoby w naszą obecną beztroskę. Jedno jest pewne! Czuliśmy się przy sobie wspaniale i nie zamierzaliśmy zwalniać tempa.

Czy mogę się zakochać?

Nawet nie, wiem kiedy stopa przyjacielska zamieniła się w uczucie. Chcieliśmy spędzać ze sobą każdą chwilę i dzielić się nawet najdrobniejszymi szczegółami dnia. Rozumieliśmy się bez słów. Byliśmy z jednej strony przerażeni i baliśmy się znów zaufać, ale z drugiej strony robiliśmy gigantyczne kroki do tego, by być jeszcze bliżej siebie. To był amok. Szaleństwo, które uzależniało. Nie mogliśmy bez siebie wytrzymać i to było najważniejsze! Czułem, że mam szansę jeszcze pokochać, co nie tak dawno wydawało mi się poza jakimkolwiek zasięgiem.

Dziś tworzymy dojrzały związek. Pełen szczerości, oddania, synergii, ciepła i głębi. Oczywiście, zdarzają się nieporozumienia, sprzeczki czy różnice zdań, ale ważne, aby wychodzić z nich konstruktywnie, a przede wszystkim potrafić się kłócić. Słowo KOMPROMIS jest jednym z ważniejszych w dojrzałym związku i należy na nim bazować. Uczymy się od siebie wzajemnie i to jest bardzo istotne. Wspólne tematy rozmów, wspólne zainteresowania czy podobne poczucie humoru, to na pewno jedna z podstaw partnerskiej relacji i my robimy wszystko, by ją efektywnie podtrzymywać.

ONA, czyli lek na całe zło

ONA jest niezwykle wrażliwa, subtelna, pełna życiowej mądrości oraz dojrzała i zaradna życiowo. JEJ inteligencja, zmysłowość, poczucie humoru oraz artystyczna dusza przyciąga mnie jak zwierzynę do wodopoju. Co z tego, że bywa złośliwa, uparta i często szczypiąco-bezpośrednia? Kobiety już takie są… To dziewczyna „po środku”: wyluzowana, ale odpowiedzialna. Zwariowana, ale w pewnym sensie poważna i mająca twarde zasady. Subtelna, ale jednocześnie „z pazurem”. Uczuciowa i romantyczna, ale czasami zimna i bezkompromisowa. Miękka i delikatna, ale tym samym twarda jak głaz w sytuacjach skrajnych. Szalona, ale wiedząca czego chce od życia. Ambitna, ale potrafiąca się cieszyć z tego co ma. Szczera do bólu, ale taktowna, jeśli sytuacja tego wymaga. Złośliwa, ale ze złotym sercem. Jednym słowem mieszanka idealna!

W JEJ towarzystwie czuję się potrzebny, zauważany, dowartościowany oraz, co najważniejsze, czuję, że ONA również czerpie ode mnie energię, która wprowadza JĄ w dobry nastrój i to daje mi niebywałą satysfakcję. Przy NIEJ czuję się prawdziwym mężczyzną, ale najbardziej cieszę się, kiedy ma potrzebę się do mnie przytulić, kiedy wywołuję u NIEJ salwy śmiechu i gdy chce przebywać obok mnie, co dodaje JEJ skrzydeł i pozwala patrzeć na problemy czy frustracje z lotu ptaka.

Lekki jak ptak

Z góry można dostrzec więcej, ma się wówczas ogląd na większą ilość szczegółów, można wszystko scalić i wyciągnąć wnioski w oparciu o globalne widzenie sprawy. Z lotu ptaka można spojrzeć na pewne rzeczy lekko z oddali, z dystansem, choć wspomniane skrzydła mają tylko odpowiedni zasięg i nie pozwalają uciekać od zmartwień czy różnych przeciwności losu. Trzeba stawić im czoła, ale z pomocą tego asortymentu do latania jest to zwyczajnie łatwiejsze i prostsze. Skrzydła pomagają udźwignąć to wszystko, czego nie da rady podnieść, gdy się jest na ziemi. Ja dzięki NIEJ mam te skrzydła i wiem, że lecę dumnie jak najbardziej łowny jastrząb, polując w łatwy sposób na problemy i życiowe dylematy, zjadając je przy tym z trzaskiem kości. Kiedy JEJ nie ma, czuję jakby jedna lotka mi odleciała, a nie wiadomo od dziś, że z jednym skrzydłem unieść się, choć na kilka centymetrów, jest nie sposób. .

Udany związek niesie za sobą wiele szczęścia, spełnienia i ułatwienia sobie w pewien sposób życia, ale również zobowiązania, które są przecież nieodzowne w relacji kobieta-mężczyzna. Chcemy zdawać sobie z nich sprawę i potrafić je odróżniać, dozować i żonglować nimi tak, aby podrzucane owoce nie spadły i nie pękły. Wiem, że potrafimy, ale trzeba o tym pamiętać, a wówczas koło się zamyka i nasza relacja z dwóch stron otoczona jest nicią porozumienia, szacunku, wspólnych zasad oraz nierozerwalnym łańcuchem, który sukcesywnie należy jedynie odrdzewiać.

Nie wszystko stracone!

Drodzy Czytelnicy! W toczącym się życiu nic nigdy się nie kończy. Najczęściej się właśnie dopiero zaczyna. Świat to nie jest prosta droga z jedynym zakończeniem. Mamy do wyboru wiele odnóg, a każda z nich prowadzi do całkiem innego celu. Na samym końcu czeka na nas coś, o czym jeszcze nie wiemy, z czego nie zdajemy sobie sprawy, a co może otworzyć nam oczy. Pomóc dostrzec światełko w tunelu. Wierzcie w siebie, w swoje ideały, wartości i pasje. Miejcie świadomość, że kiedyś spojrzycie na wszystko z innej perspektywy i będziecie znów szczęśliwi oraz obdarzeni większym doświadczeniem, a także życiową mądrością.

Ja wybrałem jedną taką odnogę. Nie żałuję. Mam ogromny szacunek do „tamtego” życia, do mojej byłej żony i do tego wszystkiego, co nas łączyło. O tym nie należy zapominać! Życzę jej jak najlepiej i mam nadzieję, że będzie szczęśliwa, a nasze relacje są obecnie bardzo poprawne. Patrzę do tyłu tylko w celu przypomnienia sobie pięknych chwil oraz wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Teraz bujam się na kolorowym hamaku i jestem z siebie dumny, że potrafiłem wyjść zwycięsko z walki o spokojną głowę oraz uśmiech na twarzy.

Czego i Wam z całego serca życzę.

 

Przeczytaj również pozostałe części:
Część I
Część VI
Część V

LION

Komentarze (3)

Blanka

11 lat temu

Cudowna opowieść, krzepiąca i mądra. Jeśli prawdziwa, to trzymam za Was kciuki. Z pewnoscia nie będzie wam różowo, bo od tego koloru szybko mdli, a przecież zycie składa się całej palety barw, tych przygnębiająco burych też. Mejgosi, w potrzebie dramatyzmu, poleciłabym raczej lekturę Herlequina.

P.S.
Korekta ponownie nie wyłapała blędów językowych i interpunkcyjnych przed opublikowaniem arttykułu!

mejgosia

11 lat temu

Och, drogi Lionie i cóż mi pozostało? Miałam nadzieję na dłuższą historię, na więcej dramatyzmu, jakies niepowodzenie, a tu masz wszystko happy! zastanawiam się czy to prawdziwa historia , czy życie na pewno jest takie dobre?
Ale ciesze się mimo mojego pesymizmu ,że można tak sobie ułożyć to wszystko!
Przekornie zapytam, czy z pierwsza żoną na początku nie bylo tak samo?
Życzę wszystkiego naj…naj… naj!
PS
Napisz jeszcze za jakiś czas, jak leci !

Zostaw komentarz