Kobieta i mężczyzna Psychologia

Wypalenie w związku po latach

wypalenie w związku

Choć wielu Polaków pragnie wierzyć w miłość romantyczną, która łączy ludzi na całe życie i nigdy nie wygasa, życie pisze zaskakujące scenariusze. Niestety, jak donoszą naukowcy ludzie stworzeni są do seryjnej monogamii. Pary, które są ze sobą aż po grób, stanowią rzadkość. Nie oznacza to jednak, że tobie nie może być pisana piękna miłość, która przetrwa każdą burzę.  Warto jednak zwrócić uwagę, że wypalenie w związku po latach to często spotykany problem, do którego przyczyniają się reakcje biochemiczne zachodzące w naszym organizmie. Jak zapobiec kryzysowi w związku?

 

Fenyloetyloamina, czyli substancja miłości

Wypalenie w związku po latach to naturalna kolej rzeczy, jak wykazali naukowcy,  za stan zakochania odpowiada  fenyloetyloamina, czyli związek będący pochodną amfetaminy. To właśnie on wprawia zakochanych w narkotyczny stan. Każde rozstanie wywołuje u nich stan depresyjny, z kolei  wizja zbliżającego się spotkania wyzwala emocje na pograniczu euforii. Niestety, fenyloetyloamina jest wydzielana tylko przez ok. 2 lata trwania związku. Później jej synteza maleje i trwałość naszej relacji z partnerem zależy już tylko dopasowania charakterów i tego, czy nawiązaliśmy przyjacielskie stosunki.  To właśnie po dwóch pierwszych latach w związkach pojawiają się pierwsze kryzysy, niektóre z nich kończą się rozstaniem. Ponadto naukowcy dowiedli, że niektórzy ludzie są tak mocno uzależnieni od fenyloetyloaminy, że decydują się na seryjną monogamię. Gdy pojawia się wypalenie w związku, kończą oni znajomość i udają się na nowe łowy.

Wypalenie w związku po latach – przyczyny

Wypalenie w związku po latach bardziej grozi parom, których życie bez reszty zdominowała rutyna. Gdy każdy dzień jest taki sam, a partnerzy nie spędzają wspólnie czasu inaczej niż przed telewizorem, pojawia się zabójcza nuda. Na szczęście można z nią walczyć. Czasem wystarczy znaleźć wspólne hobby, którym mogą być np. wspólne wycieczki rowerowe, zwiedzanie muzeów poświęconych II wojnie światowej lub ekscytowanie się Eurowizją, konkursem szopenowskim itp. Ważne, aby pasja autentycznie łączyła partnerów. Niestety, w wielu związkach ona i on jeżdżą na ryby, ponieważ on to lubi, a ona się dostosowuje. To pułapka dla łączącej ich relacji, prędzej czy później ona poczuje się znużona i skrzywdzona takim układem.  Naukowcy wykazali też, iż warto wspólnie robić rzeczy, którym towarzyszy wzrost adrenaliny. To bardzo zbliża do siebie ludzi. Nie oznacza to jednak, że od razu musisz zapisywać się na kurs nurkowania czy kitesurfingu. Wystarczy, że będziesz wraz z mężem kibicować ulubionej drużynie w finale Ligi Mistrzów. Rzuty karne i dogrywka bywają źródłem silnych emocji.

Dojrzały seks nie musi być nudny

Rutyna  w sypialni to kolejny winowajca, który przyczynia się do wypalenia w związku. Prawda jest taka, że im jesteśmy starsi, tym łatwiej rezygnujemy z poszukiwania nowych doznań seksualnych, a to poważny błąd. Po czterdziestce o wiele lepiej znamy swoje ciało, mamy też mniej kompleksów, które nas ograniczają, dlatego możemy pozwolić sobie na więcej. Łatwiej przychodzi nam też artykułowanie swoich potrzeb i oczekiwań. Może zatem warto porozmawiać z mężem i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniami, które sprawią, że seks ponownie stanie się źródłem niesamowitych doznań.  Czasem wystarczy tylko zamienić sypialnię na kuchenny blat, by poczuć przypływ adrenaliny i pożądania. Dojrzały seks nie musi być nudny, wręcz przeciwnie. Im dłuższy staż waszego związku, tym większe zaufanie. Bez niego ani rusz. Trudno zdradzić swoje pikantne marzenia mężczyźnie, któremu nawet nie ufamy.

Małżeński kryzys a wylot dzieci z rodzinnego gniazda

Wypalenie w związku bardzo często przychodzi wówczas, gdy dzieci wyfruwają z rodzinnego gniazda. Wówczas partnerzy widzą, że tak naprawdę niewiele ich łączy. Wcześniej koncentrowali swoje siły na wychowaniu córki czy syna, a teraz muszą zająć się sobą. To dla nich nowa sytuacja, która tak naprawdę pokazuje, że niewiele wiedzą o swoich zainteresowaniach. Nie potrafią zapełnić weekendu ciekawymi zajęciami, które satysfakcjonowały obie strony. Czasem zdarza się też tak, że trwamy w nieudanym związku, wierząc, że tak należy robić dla dobra dziecka. Gdy to wyfruwa z gniazda i jest dorosłe, wówczas przyznajemy sobie prawo do szczęścia i zaczynamy porządkować swoje życie. Zrywamy relacje, które nas nie satysfakcjonują i szukamy swojego szczęścia z kimś innym. Nie ma w tym oczywiście niczego złego pod warunkiem, że nie zachowujemy się jak desperatka.  Warto ostrożnie wybierać nowego partnera i nie obniżać dla niego swoich oczekiwań.

Rozwody początkiem nowego życia

Coraz częściej wypalenie w związku staje się przyczyną rozwodu. Przed laty nasi rodzice tkwili latami w nieudanych małżeństwach, gdyż takie zachowanie wydawało się jedynym rozsądnym rozwiązaniem.  Wiele kobiet wówczas nie  pracowało lub zarabiało stanowczo za mało.  Brak niezależności ekonomicznej niejako zmuszał panie do tkwienia u boku męża, choć miłość już dawno wygasła. Do tego dochodził jeszcze ostracyzm społeczny, rozwódki czy panny z dzieckiem były napiętnowane i traktowane jako osoby, które złamały niepisane reguły. Dziś, kiedy rozwód nikogo nie dziwi ani nie bulwersuje, decyduje się na niego coraz więcej osób. Tym samym wiele nieudanych związków kończy się, umożliwiając nawiązanie nowych relacji.

 

Irmina Cieślik

Komentarze (3)

Danusiate

4 lata temu

Zgadzam się z Tess, dzisiaj małżeństwa traktowane są lekko, jak tylko pojawiają się pierwsze problemy ludzie się rozstają, zamiast spróbować razem popracować nad związkiem. Z drugiej strony, znam małżeństwa z wieloletnim stażem, które – po tym, jak wyprowadziły się dzieci – przestały mieć wspólne tematy i sprawy i zdecydowały o rozstaniu. Nie zawsze jest to złe – tak jak napisała Autorka, rozwód może być początkiem nowego, udanego związku z kimś innym.

pati25

4 lata temu

Wypalenie w związku może się zdarzyć ale nie musi.Starajmy się,aby partner nie znudził się nami i życiem w związku

Tess

4 lata temu

Przeżyłam z mężem prawie czterdzieści lat i bardzo go kochałam. Mąż był zawsze opiekuńczy, wiec także mnie kochał. Teraz za pochopnie się zawiera związki, każdy wie, że może sobie odejść. Wiele osób się tym krzywdzi, najbardziej dzieci.

Zostaw komentarz