Kultura Styl życia

W piekle pandemii – Jolanta Kosowska

W piekle pandemii

W piekle pandemii to powieść inspirowana ostatnimi wydarzeniami na świecie. Koronawirus sparaliżował nasze życie, teraz stopniowo powracamy do tego, co dobrze znamy, ale niewidzialny wróg wciąż pozostaje aktywny i zbiera śmiertelne żniwo.  Jaką historię przygotowała dla swoich czytelników Jolanta Kosowska?

Jak żyć w dobie pandemii koronawirusa?

Nieważne, gdzie mieszkamy, każdy z nas doświadczył tego samego lęku. Z powodu koronawirusa, który charakteryzuje się wysoką śmiertelnością, czas na chwilę zatrzymał się w miejscu. Każdy z nas musiał nauczyć się żyć na nowo.

Lekarze walcząc na pierwszej linii frontu, ryzykują własne życie

Akcja powieści  W piekle pandemii rozgrywa się równolegle w Polsce, we Włoszech i Niemczech.  Grupa przyjaciół postanawia spędzić urlop we Włoszech, gdzie szusuje na nartach. Nikt nie spodziewa się tego, co dopiero ma nadejść.  Gdy Marcello orientuje się, że Europie grozi epidemia, jakiej nie zaznała od czasów hiszpanki, podstępem zostawia ciężarną Oliwię u swojej babci na toskańskiej wsi. Sam jest lekarzem i zamierza stawić czoła koronawirusowi na pierwszej linii frontu.  Okazuje się, że będzie musiał walczyć nie tylko o życie innych, ale też własne.

Dramat rodzin medyków

W piekle pandemii to książka, która pokazuje dramat, jaki rozgrywa się na całym świecie od kilku miesięcy. Lekarze, pielęgniarki, laboranci i ratownicy medyczni ryzykują własnym zdrowiem, by ratować życie innych osób, pomóc im przejść przez tę groźną infekcję. Aby nie narażać niepotrzebnie własnych rodzin, często separują się od nich.

Powieść, która skłania do refleksji nad własnym postępowaniem

Jolanta Kosowska w powieści W piekle pandemii ukazuje wstrząsający obraz, który skłania do refleksji. To wartościowa książka, która zmusza nas do zweryfikowania własnego zachowania. Czy sam nie prowokuję sytuacji, które mogą prowadzić do rozprzestrzeniania się koronawirusa? Niestety, choć na świecie umierają ludzie, a lekarze ledwo dają sobie radę z nowymi przypadkami zakażeń, to wiele osób lekceważy koronawirusa, twierdząc, że to tylko polityczny spisek. W rezultacie wiele osób nie nosi maseczek w sklepach i w autobusach, nie myje rąk i organizuje wielkie wesela, na które ściąga całą rodzinę z Polski i z zagranicy. Tymczasem dla najstarszych i schorowanych członków rodziny może to być ostatnia uroczystość, w której uczestniczą.

Komentarze (2)

Lanza

2 miesiące temu

Niestety, koronawirus dotknął nas wszystkich. Najgorsze, że nie widać końca zarazy, bo u nas działa się chaotycznie. Raz naśmiewa się z ludzi dzwoniących do sanepidu, czy po powrocie z Włoch mają się poddać kwarantannie, potem zabrania wstępu do parków i ściga za spacerowanie, a potem pozwala na wielkie weselicha, gdy sytuacja jest dużo gorsza od tej, gdy nie wolno było spacerować i stało się pod supermarketem w wielkiej kolejce.

Goplana

2 miesiące temu

Zapowiada się powieść bardzo na czasie. Także nie rozumiem osób, którym wydaje się, że wirus nie istnieje. Przecież z jego powodu umierają ludzie w szpitalach. Ale cóż, nasze społeczeństwo wierzy, że szczepionka powoduje autyzm, bo woli ufać szarlatanom niż naukowcom.

Zostaw komentarz