Lifestyle, czyli o tym się mówi Styl życia

Konwencja antyprzemocowa – czy Polska ją wypowie?

konwencja antyprzemocowa

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej została napisana przez Radę Europy. Polska bardzo długo nie chciała jej ratyfikować, Platforma Obywatelska, która sprawowała władzę w tamtym czasie, okazała się dość konserwatywna światopoglądowo. Premier Ewa Kopacz z trudem doprowadziła do przegłosowania tego ważnego dokumentu, na opór bowiem natrafiła we własnej partii. Konwencja antyprzemocowa to jeden z największych sukcesów byłej pani premier, która postawiła na dobro kobiet, narażając się tym samym na ataki prawego skrzydła Platformy Obywatelskiej. Niestety, wiele wskazuje na to, że zamiast kontynuować prace nad sprawnym systemem przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci, obecny rząd wypowie ją.

W Polsce, pomimo szumnych deklaracji polityków prawej strony sceny politycznej, przemoc domowa wciąż stanowi olbrzymi problem. Warto pamiętać, iż ofiary bardzo często nie zgłaszają zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, ponieważ obawiają się, że w ten sposób ściągną na siebie gniew sprawcy. Niestety, w Polsce wciąż nie wypracowano sprawnych narzędzi, które pozwoliłyby oddzielić kata od bitej kobiety. W rezultacie panie, które na własnej skórze doświadczyły, czym jest przemoc domowa, nie zgłaszają sprawy policji.  Złożenie zawiadomienia jest bowiem bardzo ryzykowne. Na ogół bowiem sprawca przemocy czeka na proces w zaciszu czterech ścian, które współdzieli z ofiarą i jej dziećmi.

Kobiety bite przez męża bardzo często nie mają żadnej alternatywy, przez kiepskie zarobki lub brak aktywności zawodowej nie stać ich na wynajem mieszkania. Nie wszystkie mogą liczyć na wsparcie rodziny i przyjaciół. Sprawca, który wraca do domu z komisariatu, na którym musiał tłumaczyć się z nabitego żonie guza, zrobi wszystko, by zatruć życie kobiety, która ośmieliła się zgłosić sprawę policji. W rezultacie wiele oskarżeń zostaje wycofanych, a kat dalej może bezkarnie znęcać się nad rodziną.

 

Konwencja antyprzemocowa  – skąd czerpać przykłady dobrych ustaw?

Konwencja antyprzemocowa Rady Europy miała wymusić na krajach członkowskich wypracowanie standardów niesienia pomocy ofiarom przemocy, które praktycznie są bezbronne. Polska wyjątkowo źle radzi sobie w tej materii, choć ma, od kogo się uczyć. W wielu państwach zachodnich sprawnie działa oddzielanie sprawcy przemocy od ofiary. Mężczyzna, który bije żony i dzieci, do czasu wydania wyroku przez sąd jest separowany od rodziny. Policja przywozi go z komisariatu, aby ten mógł spakować wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, po czym zabiera go do tymczasowego lokum. Chyba że znajdzie on mieszkanie we własnym zakresie. To nie kobieta z dziećmi musi uciekać przed katem do domu samotnej matki, w którym de facto można zatrzymać się tylko na chwilę, lecz mężczyzna.

 

Konwencja o zapobieganiu przemocy wobec kobiet solą w oku biskupów

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przez rządzących długo była traktowana jak gorący kartofel. Posłowie, którzy ją poparli, musieli się sporo nasłuchać ze strony Kościoła i konserwatystów. Trudno zrozumieć i racjonalnie uzasadnić opór duchownych. Konwencja antyprzemocowa jest bowiem zgodna z ideą chrześcijaństwa  – miłość bliźniego to przecież unikanie czynienia innym tego, co nam niemiłe.

Zarówno politycy przeciwni konwencji antyprzemocowej, jak i przedstawiciele Kościoła podkreślają, że jest ona sprzeczna z naszą kulturą i tradycją, bowiem mówi o równości płci i wzywa do walki z instytucjami religijnymi, które tolerują przemoc. W gruncie rzeczy kontrowersyjne zapisy konwencji antyprzemocowej nie są niczym obcym. Polska konstytucja bowiem zrównuje prawa obu płci i zakazuje dyskryminacji. Zgodnie z polskim prawem przemoc jest przestępstwem. Moralność dobrego chrześcijanina wymusza na nim brak akceptacji dla bicia słabszych – kobiet, dzieci, osób starszych, zwierząt. Nie ma przy tym znaczenia, czy ofiara przemocy jest gejem, transwestytą czy konkubiną. Przemoc jest zawsze zła i niesie ze sobą wyłącznie negatywne implikacje.  Nie można jej w żaden sposób usprawiedliwiać, wybielając sprawcę tylko dlatego, że ten pobił osobę, która zdaniem Kościoła popełnia grzech – jest gejem, innowiercą itp.

Co zmienia konwencja antyprzemocowa?

Skoro polskie prawo piętnuje przemoc, a konstytucja gwarantuje równość płci, mogłoby się wydawać, że konwencja antyprzemocowa jest zbędnym bytem. Otóż nie, diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej wniosła do polskiego prawa nową kategorię przestępstwa – przemoc ekonomiczną.  Ponadto zmusza państwo do podjęcia konkretnych działań mających na celu walkę z uprzedzeniami związanymi z postrzeganiem płci. Radzie Europejskiej zależy na tym, aby studentka nie musiała słuchać od wykładowcy, że jest gorszym i zarazem mniej zdolnym człowiekiem, który nigdy nie przyswoi praw fizyki. To także brak przyzwolenia na wulgarne żarty, mniejszą pensję za tę samą pracę, nieprzedłużanie umowy o pracę kobiecie tylko dlatego, że ta zaszła w ciążę.  Ponadto konwencja antyprzemocowa czyni gwałt przestępstwem ściganym z urzędu, do tej pory był przestępstwem ściganym wyłącznie z oskarżenia prywatnego.

 

Przemoc domowa – ogromny problem Polski

Konwencja antyprzemocowa jest w Polsce potrzebna, nasze rodaczki potrzebują też konkretnych rozwiązań poprawiających ich sytuację, w tym prawa nakazującego separację sprawcy. Przebywanie z katem pod jednym domem może doprowadzić do tragedii. W mediach od czasu do czasu pojawiają się informacje, że mąż dźgnął żonę nożem po tym, jak ta założyła Niebieską kartę.  Przemoc domowa jest w Polsce palącym problemem, szacuje się, że każdego roku 800 tysięcy kobiet  pada ofiarą  przemocy fizycznej i seksualnej. Ogromne wyzwanie dla rządzących stanowi też walka z molestowaniem seksualnym, które może przybierać różną postać, od sprośnych dowcipów począwszy, na obmacywaniu i gwałtach skończywszy.  Z badań przeprowadzonych przez organizacje kobiece wynika, że większość Polek przynajmniej raz w życiu doświadczyła molestowania seksualnego. Choć w większości przypadków nie był to gwałt, to już samo poklepywanie po pośladkach i wysłuchiwanie wulgarnych komentarzy może być krzywdzące.

Pod koniec ubiegłego roku w partii znajdującej się u władzy zaczęły pojawiać się głosy o konieczności wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej przyjętej z trudem w 2015 roku. Choć oficjalnie pojawiają się informacje zaprzeczającej takim planom, to nie brakuje też głosów prominentnych przedstawicieli partii, którzy uważają, że dokument ten należy wypowiedzieć. Przeciwnikiem konwencji antyprzemocowej jest też  obecny prezydent, zatem w przypadku uchwalenia ustawy wypowiadającej konwencję, ta z wysokim prawdopodobieństwem zostanie przez niego podpisana.

Irmina Cieślik

Komentarze

Zostaw komentarz