Kultura Styl życia

Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem – Susanne Thiele

Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem

Susanne Thiele z wykształcenia jest mikrobiologiem, dlatego też do opisania bakterii, wirusów i grzybów podchodzi z ogromną precyzją. Czyni to jednak w sposób lekki i przyjemny. Książka jest dostępna językowo dla każdego odbiorcy. Czyta się ją niczym dobry reportaż. Jakie tematy poruszono w książce Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem?

Dlaczego bakterie i wirusy budzą w nas negatywne emocje?

Gdy mówimy o bakteriach, wirusach i grzybach, zazwyczaj ogarniają nas negatywne emocje. Traktujemy je jako zarazki, które zagrażają naszemu zdrowiu i bezpieczeństwu. Najchętniej raz na zawsze wyeliminowalibyśmy je ze swojego życia. Niektórzy z nas nawet przystępują do walki z mikrobami, dezynfekując cały dom. Niestety, taka postawa nie służy ich zdrowiu. Szacuje się, że 99,9% otaczających nas bakterii, wirusów i grzybów nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. Działanie chorobotwórcze może wykazywać zaledwie 0,1%.

Bioróżnorodność bakterii w naszym organizmie jest wskazana

Nasz organizm nie jest jałowy. Zamieszkują go różne gatunki bakterii, wirusów i grzybów. Im większa bioróżnorodność, tym lepiej. Część bakterii jest pożyteczna, np. bakterie kwasu mlekowego z rodzaju Lactobacillus uczestniczą w procesach fermentacji mleka, to właśnie im zawdzięczamy kefiry oraz jogurty. Zamieszkują też nasze jelita, skórę i pochwę. To właśnie bakterie kwasu mlekowego zakwaszają wspomniane obszary i utrudniają tym samym namnażanie patogenów. Problem zaczyna się, gdy z jakiegoś powodu sięgniemy po antybiotyk. On nie tylko unicestwi patogeny, ale też dobre bakterie kwasu mlekowego, co otwiera drogę do namnażania patogenów, w tym drożdży. Duża część bakterii to komensale, czyli współbiesiadnicy, one nie robią nam krzywdy, także ograniczają namnażanie złej mikroflory, ale nie produkują witamin i nie ułatwiają przyswajania niektórych substancji odżywczych tak, jak czynią to „pożyteczne” bakterie.

Higienizacja życia codziennego – zalety

Mikroby zyskały złą sławę za sprawą dawnych czasów. Jednak trzeba uczciwie przyznać, że brak kanalizacji, cięcie jednym skalpelem zwłok i powłok brzusznych przy porodzie, rzadka kąpiel – wszystko to przyczyniało się do rozwoju epidemii. Wraz z higienizacją życia codziennego, budową kanalizacji, łazienek, produkcją mydła, zmniejszyła się liczba zgonów.  Do tego doszło jeszcze odkrycie antybiotyków, które są niezwykle pomocne w walce z silnymi infekcjami o podłożu bakteryjnym. Na dodatek opracowano szczepienia profilaktyczne, które chronią nas przed wieloma chorobami zakaźnymi.

Mydła antybakteryjne a alergia

Niestety, w XXI wieku higiena przyjęła skalę obsesji. Dziś nie myjemy rąk zwykłym mydłem, lecz antybakteryjnym, które nam szkodzi. O ile niemycie rąk prowadzi do częstych biegunek i infekcji wirusowych, vide grypa czy przeziębienie, o tyle szorowanie ich żelem antybakteryjnym wyjaławia skórę i stwarza dogodne warunki do namnażania potencjalnych patogenów. W rezultacie pojawiają się choroby takie jak alergia, AZS czy łuszczyca, których niegdyś nie znano. Pucujemy też swoje mieszkania i je dezynfekujemy, pozbawiając się tym samym ogromnej bioróżnorodności. Im więcej gatunków mikroorganizmów bytuje w naszym organizmie, tym lepiej dla nas. Niektóre bakterie chronią nas wręcz przed grypą.

Helicobacter pylori zazwyczaj jest naszym przyjacielem

Co ciekawe, Helicobacter pylori, którego obwinia się o wrzody żołądka, jest naszym sprzymierzeńcem. Uczestniczy bowiem w regulacji apetytu, poprzez stymulowanie syntezy gremliny, hormonu sytości. W tym celu produkuje specjalne białko, które u osób nadwrażliwych może powodować stan zapalny i wrzody żołądka. Walka z nim u osób, którym nie szkodzi, może przyczyniać się do wzrostu problemu otyłości.

Układ immunologiczny chroni nas przed infekcjami

Na szczęście większość  z nas nie jest bezradna w starciu z mikroorganizmami. Posiadamy bowiem układ immunologiczny, który zwalcza wroga.  Gdy ten funkcjonuje prawidłowo, nie chorujemy. Gorzej, gdy jego działanie zostanie z jakiegoś powodu upośledzone. Kluczowa jest także ilość czynnika zakaźnego. Niewielka nie wywołuje infekcji u osób zdrowych, nieco większa już może. Gdy jesteśmy niedożywieni, nawet wejście do sklepu, w którym ktoś kichnął, może przyczynić się do zakażenia grypą.  Dlatego warto dbać o swój organizm i odporność.

Dlaczego warto sięgnąć po książkę Susanne Thiele?

Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem to świetnie skonstruowana literatura popularnonaukowa, która przybliża wiele ciekawostek naukowych z dziedziny mikrobiologii  wirusologii. Susanne Thiele z dużym zaciekawieniem przygląda się początkom życia na Ziemi, ogromnym możliwościom bakterii do przetrwania w niesprzyjających warunkach. Z jej książki dowiemy się też sporo o odporności i zasadach działania układu immunologicznego, dowiemy się, jak należy myć ręce. Wiele z tych informacji może okazać się przydatnych także w czasach pandemii koronawirusa. W związku z tym warto sięgnąć po książkę Susanne Thiele pt. Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem.

Komentarze (3)

Rosia58

3 miesiące temu

To prawda, często przesadzamy z czystością, ja jestem za tym, aby często myć ręce i unikać przebywania z osobami chorymi, ale nie ma sensu bać się pogłaskać psa czy kota na spacerze:)

alibabka

3 miesiące temu

Ja zawsze wychodziłam z założenia, że ręce trzeba myć, ale niekoniecznie żelem przeciwbakteryjnym, bo można uszkodzić swoją naturalną mikroflorę i stać się bardzo podatnym na różnego rodzaju infekcje.

Zostaw komentarz