julia samoilova

Eurowizja 2017 odbędzie się w dniach 9-13 maja w Kijowie na Ukrainie. Ze względu na aneksję Krymu tegoroczny gospodarz konkursu jest mocno skonfliktowany z Rosją. Wiele wskazuje na to, że Eurowizja 2017 przejdzie do historii jako wydarzenie na wskroś przesiąknięte polityką. Już zwycięski utwór Jamali przez wiele osób był traktowany jako deklaracja wymierzona przeciwko Kremlowi. Rosja przed finałem Eurowizji 2016 zapowiedziała, że jeśli wygra Ukraina, w przyszłym roku wycofa się z rywalizacji. Podobną deklarację złożyła zresztą sama Ukraina. Rosja nie zamierza jednak pauzować w tym roku. Julia Samoilova to tegoroczna reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów, jej wybór jednak już teraz budzi ogromne kontrowersje.

REKLAMA

Rosja chciała zbojkotować Eurowizję?

13 marca upłynął termin nadsyłania piosenek na Eurowizję 2017, wczoraj też w Kijowie zebrali się wszyscy kierownicy delegacji z poszczególnych krajów. Pod koniec zeszłego tygodnia rosyjskie media zaczęły informować o bojkocie przez Rosję tegorocznego konkursu. Z sond przeprowadzonych przez ogólnorosyjskie portale internetowe wynikało, że większość obywateli popiera jednoroczną pauzę na Eurowizji. Do bojkotu konkursu wzywał też Philipp Kirkorov, współtwórca You are the only one – piosenki, z którą Sergey Lazarev wygrał w zeszłym roku televoting.  Sam Lazarev  jednak przesłał do redakcji portalu Life.ru oświadczenie, w którym jasno sprzeciwił się bojkotowi tegorocznej Eurowizji. Piosenkarz, którego wspinaczka po LED-wym ekranie na zawsze przejdzie do historii konkursu, uznał, że należy oddzielić muzykę, sztukę i sport od polityki. Nie należy także pogłębiać niepotrzebnego konfliktu między bratnimi narodami. Sergey Lazarev uznał bojkot Eurowizji za najgorszą  z możliwych decyzji. Miałaby one bowiem charakter polityczny, na dodatek uniemożliwiałaby rosyjskim artystom zaprezentowanie swojej twórczości całemu światu.  Sergey Lazarev podkreślił też, że choć kwestie związane z bezpieczeństwem rosyjskiej delegacji są istotne, sam nie doświadczył żadnych nieprzyjemności w Sztokholmie. Zarówno dziennikarze, jak i fani Eurowizji odnosili się do niego z życzliwością.

REKLAMA

Rzutem na taśmę – Rosja opublikowała piosenkę na Eurowizję 2017

Głos Lazareva był jednak osamotniony, większość gwiazd estrady podkreślała, że chętnie pojedzie na Eurowizję organizowaną przez inny kraj niż Ukraina. Na dodatek sieć obiegła wiadomość podana przez opozycyjny dziennik – Niezawisimają Gazietę, z której wynikało, że Rosja planuje zrobić sobie jednoroczną przerwę w konkursie. Jest to związane z faktem, iż EBU nie może zagwarantować bezpieczeństwa rosyjskiej delegacji.  Fani Eurowizji byli w związku z tym przekonani, że kraj, który od czasu wprowadzenia półfinałów zawsze awansuje do finału i zajmuje w nim wysokie pozycje, będzie w tym roku pauzować. Gdy najwięksi fani występów Rosji pogodzili się z jej absencją, a organizatorzy Eurowizji poinformowali o braku kontaktu z rosyjską delegacją, która powinna zjawić się 13 marca w Kijowie, w niedzielny wieczór media społecznościowe obiegła wiadomość, że w przeciągu godziny zaprezentowany zostanie tegoroczny reprezentant.

Julia Samoilova reprezentantka Rosji na Eurowizji 2017

Po godzinnym oczekiwaniu Piervyj Kanal wyemitował materiał z występem rosyjskiej wokalistki. Julia Samoilova to 27-letnia piosenkarka i autorka tekstów piosenek, która zajęła 2. miejsce w jednej z edycji rosyjskiego X-Factora. Jej występy bardzo przypadły do gustu jednej z jurorek, którą była Ałła Pugaczowa.  Postanowiła ona wyróżnić Julię nagrodą swojego imienia. Julia Samoilova to druga wokalistka w historii Eurowizji, która porusza się na wózku inwalidzkim. Pierwszą była Monika Kuszyńska, która w 2015 roku reprezentowała Polskę z utworem In the name of love, z którym ostatecznie zajęła 23. miejsce w finale konkursu. Julia Samoilova przyszła na świat jako zdrowa dziewczynka, niestety, w wyniku powikłań po szczepieniach ochronnych, przestała poruszać się na własnych nogach. Piosenkarka cierpi  na zanik mięśni, czyli chorobę, która postępuje w miarę upływu czasu.  Choć Julia Samoilova porusza się na wózku elektrycznym, podąża za marzeniami i realizuje się jako wokalistka. Tegoroczna reprezentantka Rosji uczestniczyła w wielu konkursach i festiwalach muzycznych.

Flame is burning – ballada w słowiańskim stylu

Julia Samoilova okazała się dużym zaskoczeniem dla fanów konkursu, którzy spodziewali się powrotu Sergeya Lazareva i Poliny Gagariny. Piosenkarka wykona na scenie w Kijowie balladę Flame is burning. To nastrojowy i wzruszający utwór, który zapada w pamięć już po pierwszym przesłuchaniu. Piosenka wyróżnia się na tle stawki, bowiem nie słychać w niej wkładu szwedzkich kompozytorów. Flame is burning przypomina rosyjskie ballady sprzed lat. Choć sam utwór jest bardzo przyjemny dla ucha, pojawiły się głosy, iż Rosja w tym roku nie popisała się. Skoro kraj ukierunkowany na zwycięstwo zdecydował się wysłać klasyczną balladę, to za jego wyborem musiało stać coś więcej… Po kilku godzinach internet zaczęła zalewać fala hejtu pod adresem Julii Samoilovej i stacji Piervyj Kanal.

Julia Samoilova – czy Rosja chce sprowokować Ukrainę?

Czy Rosja postanowiła po raz kolejny sprowokować Ukrainę? Julia Samoilova nie znajduje się na czarnej liście rosyjskich artystów, którzy są objęci zakazem wjazdu na terytorium Ukrainy. Na dodatek historia  piosenkarki wzrusza. Choć Julia Samoilova porusza się na wózku, a jej choroba postępuje, nie boi się realizować swoich marzeń. W programie X Factor udowodniła, że potrafi pięknie śpiewać. Flame is burning nie jest kolejną balladą o pokoju – reprezentującą Rosję Polinę Gagariną oskarżano o hipokryzję za dobór repertuaru. Co zatem mogłoby sugerować, że Rosja chce sprowokować Ukrainę?

Julia Samoilova w 2014 roku opublikowała na rosyjskim portalu społecznościowym VKontakte wpis odnoszący się do kwestii politycznych. Wyraziła w nim swoje stanowisko ws. integracji Ukrainy z Unią Europejską.  Julia Samoilova uznała, że UE ma nieczyste intencje, nie zależy jej bowiem na rozwoju Kijowa, lecz na wykorzystaniu terytorium sąsiada do rozlokowania wrogich Rosji baz. Uznała, że bratnie narody (Ukraina, Białoruś i Rosja) powinny trzymać się razem. Nigdzie jednak nie poparła otwarcie zbrojnej interwencji na Krymie.

Przez wpis sprzed 3 lat Samoilova nie wjedzie na Ukrainę?

Po odszukaniu archiwalnego wpisu z VKontakte strona ukraińska rozpoczęła śledztwo mające na celu ustalić, czy Julia Samoilova powinna znaleźć się na czarnej liście rosyjskich artystów. W przypadku dopisania jej do tego dokumentu mogą pojawić się problemy z wjazdem na teren Ukrainy. Czy Julia Samoilova zostanie dopuszczona do rywalizacji  podczas tegorocznej Eurowizji? Czy wypowiedź sprzed 3 lat uniemożliwi jej dalszą realizację marzeń?

Można spodziewać się, że w przypadku ostrej reakcji Ukrainy, EBU będzie interweniować, domagając się mniej radykalnych działań. Niewykluczone też, że Julia Samoilova zostanie wpuszczona do Kijowa, gdzie zostaną zadane jej niewygodne pytania związane z polityką.

Rosja w sytuacji bez wyjścia?

Rosja niewątpliwie znalazła się w trudnej sytuacji. Bojkotując Eurowizję, musiałaby zapłacić karę finansową. Na dodatek jej postawa mogłaby zostać odebrana jako słabość i działanie polityczne. Gdyby wysłała popularną gwiazdą, mówiono by, że chce wygrać na Ukrainie za wszelką cenę.  Wybór Grigorija Lepsa oznaczałby jawną prowokację – artysta znajduje się na czarnej liście. Osoba niepełnosprawna z kolei została odebrana jako żywa tarcza i próba uniknięcia słów krytyki. Niewątpliwie Rosja mogła wysłać do Kijowa mniej kontrowersyjnego artystę np. Sergeya Lazareva, który na Ukrainie ze względu na swe  poglądy wciąż cieszy się dużą popularnością. Ubiegłoroczny reprezentant Rosji jest przeciwny zbrojnej interwencji na Krymie.

Eurowizja 2017 – czy Rosja ma szanse na zwycięstwo?

Sam wybór Julii Samoilovej może okazać się dobrą decyzją. Pokazywanie, iż każdą barierę można przełamać, a choroba nie musi stanowić przeszkody w realizacji marzeń, niewątpliwie odgrywa ważną rolę społeczną.  Jeśli Rosja nie będzie dążyć do konfrontacji, a sama Julia Samoilova zostanie potraktowana przez organizatorów jako pełnoprawna uczestniczka, hasło tegorocznej Eurowizji – Świętujmy różnorodność, pozostanie jak najbardziej aktualne.  Flame is burning to utwór, który zostanie zaprezentowany w II półfinale 11 maja.  Do tej pory Rosja zawsze awansowała do finału. Czy tak będzie też tym razem? II półfinał znajduje się na niższym poziomie niż I, w którym startuje Polska. Jest w nim też stosunkowo mało państw-pewniaków.  Każdy może z niego awansować.  Rosja z sąsiadów może w nim liczyć tylko na Białoruś, ale utwór Flame is burning jest na tyle melodyjny i wzruszający, że Julia Samoilova powinna znaleźć się w gronie finalistów.  Bukmacherzy dają Rosji 10./11. miejsce w sobotnim finale.

Irmina Cieślik

4 KOMENTARZE

  1. To bardzo przykre , że animozje polityczne mogą wpływać negatywnie na duże imprezy artystyczne czy sportowe.
    Eurowizja to święto muzyki i nie polityka powinna decydować o tym kto ma być dopuszczony a kto nie na festiwal.
    Ale w tym rejonie świata są trudne relacje . Martwi mnie to bo piosenka rosyjskiej artystki podoba mi się 😉

  2. Bardzo podoba mi się tegoroczna rosyjska propozycja, jest w niej coś, co porusza serce. Julia ma piękną barwę głosu. Mam nadzieję, że w maju usłyszymy ją w Kijowie. Liczę też na to, że awansuje do sobotniego finału. Eurowizja to także przełamywanie stereotypów, dobrze, że kolejne kraje nie wstydzą się wysłać osoby niepełnosprawnej. Wczoraj widziałam na jednym z polskich portali, że Rosja kopiuje Polskę i zrobiło mi się przykro. Jak można traktować człowieka jak piosenkę, którą można splagiatować. Tylko jeden kraj może być oryginalny i wysłać kobietę poruszającą się na wózku?

  3. Popieram stanowisko, że polityka nie powinna mieć wpływu na muzykę, sztukę i sport. Oburza mnie to, że takie wydarzenia, które powinny jednoczyć a przez manipulację dzielą.
    Bardzo podobają mi się tegoroczne piosenki rosyjskie na Eurowizję, i nie tylko 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ