Dieta

Dieta eliminacyjna – jak z nią przesadzamy?

Dieta eliminacyjna

Zdjęcie autorstwa Ella Olsson z Pexels

Dieta eliminacyjna polega na wykluczeniu ze swojego menu określonych produktów. Znacznie zubaża nasz jadłospis i może prowadzić do niedoboru składników odżywczych. W związku z tym dieta eliminacyjna jest zalecana tylko wówczas, gdy badania potwierdziły występowanie alergii lub nietolerancji pokarmowej. W pozostałych przypadkach należy jej unikać, ponieważ u zdrowych osób może przynieść więcej złego niż dobrego. Niestety, w ostatnich latach przesadzamy z dietą eliminacyjną, sami się diagnozujemy i sięgamy po produkty spożywcze, które na dłuższą metę mogą nam zaszkodzić.

Dieta bezglutenowa i bezlaktozowa – dlaczego są tak popularne?

Istnieje kilka składników spożywczych, które cieszą się złą sławą. Mowa o glutenie, laktozie i białym cukrze, a w szerszym rozumieniu o zbożach, nabiale i produktach pochodzenia zwierzęcego. W ostatnich latach gwałtownie wzrosła popularność diety bezglutenowej i bezlaktozowej. Owszem, część osób diagnozuje się w tym kierunku i słusznie eliminuje te składniki ze swojego menu. Niemniej wiele osób bezpodstawnie przechodzi na dietę bezglutenową i bezlaktozową.

Jogurty roślinne nie tak zdrowe, jak zakładamy

Jeśli porozmawiamy z niektórymi znajomymi, to okaże się, że jedzą oni rzeczy dość dziwne. Unikają bowiem zbóż i nabiału, choć wcale nie muszą stawiać na dietę eliminacyjną, bo są zdrowi. Uważają jednak, że lepiej sięgnąć po „zdrowszą” alternatywę dla wspomnianych produktów spożywczych. To, co wydaje się korzystniejsze, niekoniecznie takie jest. Znajoma od pewnego czasu unika mleka, chociaż nie cierpi na żadną alergię czy nietolerancję pokarmową. Kupuje natomiast roślinne jogurty, lody i sery. Ich skład pozostawia jednak sporo do życzenia. Jogurty roślinne zawierają wiele substancji wypełniających – gum, pektyn, mączek, vide karagen, alginian, mączka chleba świętojańskiego etc. Te zagęstniki mają naturalny rodowód, uzyskuje się je z roślin. Niemniej są to substancje balastowe, które w przewodzie pokarmowym nie ulegają strawieniu. Oprócz nich w skład jogurtu roślinnego wchodzi cukier trzcinowy oraz olej kokosowy. Cukier trzcinowy, w przeciwieństwie do białego, zawiera mikroelementy. Niemniej jest tak samo wysokokaloryczny i zwiększa ryzyko insulinooporności. Natomiast olej kokosowy sam w sobie nie jest szkodliwy, ale spożywanie go w nadmiarze może pogorszyć parametry lipidowe krwi, ponieważ składa się głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych, a nasza dieta powinna skupiać się na kwasach omega-3.

Sery roślinne mogą obciążać przewód pokarmowy

Przejdźmy do serów roślinnych. Stanowią one dobre rozwiązanie dla osób, które naprawdę nie mogą jeść nabiału, gdyż uniemożliwia im to alergia pokarmowa lub nietolerancja pokarmowa. Jednak dla przeciętnego, zdrowego człowieka nie jest to najlepszy wybór. Ser roślinny zawiera utwardzone tłuszcze roślinne, pod tym względem często przypomina margarynę, która cieszy się złą sławą. Ponadto znajdziemy w nim również alginiany, pektyny i karagen, czyli substancje wypełniające, które spożywane w nadmiarze stanowią spore obciążenie dla naszego przewodu pokarmowego, ponieważ nie są w nim trawione.

Lody roślinne bywają bardziej kaloryczne niż zwykłe

Lody roślinne często składają się z tofu, a nie od dziś wiadomo, że soja jest tak modyfikowana genetycznie, by była odporna na środki ochrony roślin, których nadużywa się w rolnictwie.  Ponadto znajdziemy w nich olej kokosowy, co ciekawe, jego obecność w zwykłych lodach nas oburza, uważamy, że to niezdrowe. Tutaj jednak jest postrzegany jako zdrowy. Do tego dochodzi cukier trzcinowy, który jest tak samo kaloryczny, masło orzechowe i wypełniacze. W rezultacie lody roślinne są często dużo bardziej kaloryczne i ciężkostrawne niż zwykłe. To dobre rozwiązanie dla osób, które zmagają się z uczuleniem na mleko lub nietolerancją laktozy. Niemniej kiepskie dla zdrowych ludzi, którzy mogliby zjeść normalne lody bez ciężkostrawnych dodatków.

Marketing ekologiczny a dieta eliminacyjna w ofensywie

Marketing ekologiczny to dziś pułapka, w którą wpada wiele osób. Słyszymy, że parówka roślinna jest zdrowsza od tradycyjnej, jogurt roślinny lepszy od tradycyjnego. Jeśli nie chcemy krzywdzić zwierząt, dlatego wybieramy tego typu produkty, to nie ma w tym nic złego. Gorzej, gdy naprawdę zaczynamy wierzyć, że roślinne lody, sery, kiełbasy czy jogurty są zdrowsze od tradycyjnych. Wówczas zaczynamy się nimi objadać, zapominając o ich ciężkostrawności wysokiej kaloryczności. Na dłuższą metę nasz przewód pokarmowy zacznie na tym cierpieć. Pojawia się niedobory substancji odżywczych, trudności trawienne, zaburzenia wchłaniania i wypróżniania jelit.

Całkowita eliminacja zbóż z diety

Ostatnio bardzo modna stała się nie tylko dieta bezglutenowa, ale również taka, która eliminuje wszelkie zboża z naszego menu. Niestety, wielu osobom wmówiono, że to doskonałe rozwiązanie ze względu na alergie krzyżowe. Jeśli jednak ktoś się z nimi nie zmaga, to nie ma sensu rezygnować ze zbóż, zwłaszcza iż jako jedyne dostarczają witamin z grupy B, których nie znajdziemy tak łatwo w innych produktach spożywczych. Zboża to również bogactwo minerałów.

Kiedy dieta eliminacyjna jest szkodliwa?

Dieta eliminacyjna, jeśli nie ma racjonalnych przesłanek, przynosi więcej szkody niż pożytku. Im dłużej unikamy laktozy, glutenu czy białka zwierzęcego, tym większe ryzyko, że pewnego dnia, gdy trapieni niedoborami składników odżywczych, zechcemy do nich powrócić, to z powodu długiej przerwy naprawdę ujawni się u nas nietolerancja pokarmowa. Pamiętajmy o tym, że marketing ekologiczny ma na celu zmienić nasze nawyki żywieniowe. Jogurty roślinne i sery roślinne są dziś dostępne praktycznie w każdym supermarkecie.  Ktoś na tym zarabia, dlatego też promuje fałszywe przekonania, iż gluten oraz laktoza szkodzą wszystkim bez wyjątku. Tymczasem prawda jest taka, iż dieta eliminacyjna powinna być wdrażana jedynie w przypadku potwierdzonych alergii i nietolerancji pokarmowych.

Dodaj komentarz