Depresja Psychologia W głąb siebie

Wyuczona bezradność

wyuczona-bezradnosc

Młoda kobieta, którą bije mąż, dziecko, które nawet nie próbuje się nauczyć materiału do szkoły czy długotrwały bezrobotny – za przyczyną ich niepowodzeń wcale nie musi stać lenistwo czy głupota. Mogli paść ofiarą wyuczonej bezradności.

W jaki sposób myślimy? Co nas motywuje do działania? Te pytania zadaje sobie ludzkość od zawsze – poprzez filozofię, psychologię. Ta druga nauka poszukuje odpowiedzi również poprzez eksperymenty naukowe. Większość znanych nam mechanizmów uczenia się została przebadana w warunkach laboratoryjnych, z użyciem zwierząt.

Badania te przeprowadzano w czasach, kiedy na poważnie sprawą cierpienia zwierząt, dlatego przebieg niektórych eksperymentów może nas szokować. Na szczęście teraz powołano komisję etyczną, która nadzoruje wszelkie badania z użyciem zwierząt i ludzi.

Zanim wyjaśnię, czym jest wyuczona bezradność, chciałabym przybliżyć jedno badanie, które może wydać się Wam dość straszne – zapewniam Was, że naukowcy, którzy osiągnęli ten rezultat, byli równie zaskoczeni i zszokowani, jak Wy.

Jedna z teorii mówi, że człowiek uczy się funkcjonować w świecie dzięki jasnemu systemowi kar i nagród. Kary powodują, że unikamy danej czynności (bo mama da nam klapsa), z kolei nagrody zachęcają nas do lepszego działania (mama pochwali). To samo działa zarówno na ludzi, jak i na zwierzęta – mówili naukowcy. Kiedy uczymy zwierzę jakiejś sztuczki bardzo ważne jest, byśmy je chwalili, dawali nagrodę w postaci smakołyka.

Joanna Pastuszka-Roczek

Młoda kobieta, którą bije mąż, dziecko, które nawet nie próbuje się nauczyć materiału do szkoły czy długotrwały bezrobotny – za przyczyną ich niepowodzeń wcale nie musi stać lenistwo czy głupota. Mogli paść ofiarą wyuczonej bezradności.

Idąc tym tropem naukowcy chcieli sprawdzić, czy zwierzęta będą w stanie się nauczyć unikania bodźców nieprzyjemnych, dlatego przez podłogę klatki co jakiś czas przepuszczali delikatny prąd – nie bolesny, ale bardzo nieprzyjemny. Jeśli bodziec był regularny (co 5 minut) zwierzęta bardzo szybko uczyły się, kiedy trzeba podskoczyć, by uniknąć porażenia.

W innych klatkach nie dano zwierzakom możliwości nauczenia się, kiedy popłynie prąd – puszczano go chaotycznie i bez planu. Te zwierzęta bardzo szybko zaczęły być osowiałe, choć na początku próbowały za wszelką cenę zrozumieć, co powoduje nieprzyjemne uczucie. W końcu dochodziły do wniosku, że cokolwiek nie zrobią, zostaną porażone prądem.

Przestały w ogóle reagować, ruszać się, jeść. Nic nie robiły nawet wtedy, kiedy naukowcy otwarli im klatkę i pokazali, że mogą uciec. Nawet, gdy były wyciągane z klatki na bezpieczne podłoże, były w zbyt wielkiej depresji – nie potrafiły uwierzyć, że zaraz coś złego im się nie przytrafi! Niestety, większa część z nich zmarła z wyczerpania i smutku – po prostu nie dało się ich uratować, pomóc im.

Tak samo jest z nami, choć może nikt nas nie razi prądem. Jeśli matka nieustannie znajduje wady w dziecku, niezależnie od tego, co ono zrobi, to młody człowiek będzie przekonany o swojej beznadziejności. Bita kobieta codziennie słyszy, że gdyby starała się bardziej, to by nie została uderzona. Ciągle chce wierzyć, że któregoś dnia faktycznie zrobi wszystko doskonale: nie widzi, że spotykająca ją przemoc nie ma nic wspólnego z jej działaniem.

Joanna Pastuszka-Roczek

Młoda kobieta, którą bije mąż, dziecko, które nawet nie próbuje się nauczyć materiału do szkoły czy długotrwały bezrobotny – za przyczyną ich niepowodzeń wcale nie musi stać lenistwo czy głupota. Mogli paść ofiarą wyuczonej bezradności.

Niestety, nie wszyscy nauczyciele są dobrymi pedagogami i trafiają się tacy, którzy nie traktują uczniów sprawiedliwie. Dziecko uczy się, uczy, siedzi nad książkami, ale niestety nie udaje mu się osiągnąć dobrego stopnia. Łatwo może dojść do wniosku, że po prostu jest głupie, albo że nie warto się uczyć, skoro i tak będzie miało jedynkę.

To właśnie jest wyuczona bezradność – nasze głębokie, wewnętrzne przekonanie, że nie mamy na nic wpływu. Stajemy się bezradni wobec problemu – nasz umysł staje się pusty, a my sami: przerażeni, sparaliżowani. To nie tyczy jednego problemu, ale całych sfer naszego życia!

Wyuczona bezradność to bardzo niszczące zjawisko. Mamy obniżoną samoocenę, uważamy, że jesteśmy bezwartościowi. Wpadamy w przygnębienie, które łatwo przeradza się w depresję. Mamy uczucie, że nic nie ma sensu. Mało tego – jak zwierzątko w klatce, nie widzimy wyjścia z sytuacji, nawet, jeśli osoby z zewnątrz pokazują nam, gdzie ono jest! Osoba bezradna zaczyna uciekać w alkohol, papierosy, narkotyki, zaczyna mieć myśli samobójcze, chudnie, zapada na zdrowiu – jeśli nie otrzyma pomocy, na pewno skończy się to dla niej źle.

Czy da się od tego uczucia uwolnić? Może się nam to wydać niemożliwe na pierwszy rzut oka – w końcu zwierzątka w klatkach poumierały z rozpaczy. Ale nie wszystkie! Otóż naukowcy postanowili znaleźć sposób, by uratować pozostałe. Wsadzili je do klatek… z regularnymi uderzeniami prądu. Może się to wydać dziwne, ale było to o wiele bardziej skuteczne, niż zaprzestanie jakichkolwiek działań.

Joanna Pastuszka-Roczek

Młoda kobieta, którą bije mąż, dziecko, które nawet nie próbuje się nauczyć materiału do szkoły czy długotrwały bezrobotny – za przyczyną ich niepowodzeń wcale nie musi stać lenistwo czy głupota. Mogli paść ofiarą wyuczonej bezradności.

Zwierzęta z początku nie wierzyły, że mogą kontrolować swoją sytuację, ale prędzej, czy później zaczęły podskakiwać. Sprawdzały, czy faktycznie mają kontrolę – nawet dawały się celowo porażać, by się przekonać, że jednak dobrze przewidziały, kiedy uderzy prąd. Po pewnym czasie wszystkie zaczęły odzyskiwać apetyt i dobry humor – wyzdrowiały!

Leczenie wyuczonej bezradności dokładnie na tym polega – na uczeniu się na nowo, że potrafimy kontrolować swoje życie. Niestety, jest to długi, bardzo trudny proces, który wymaga bardzo silnego wsparcia terapeutycznego.

Osoby bezradne nie widzą w swojej sytuacji nic dziwnego – uważają, że zasługują na swój los. Dlatego tak ważne jest, byśmy my, postronni obserwatorzy, zwracali uwagę na tych bezradnych, którzy przestali już wierzyć w pomocną dłoń.

Joanna Pastuszka-Roczek

Komentarze (11)

alineczka

8 lat temu

Myślę, że /niestety/ ale w naszym kraju ” kolesiostwo” ma się dobrze i im gorzej się dzieje tym bardziej będzie kwitło…
W wielu też przypadkach nazwa ” wyuczona bezradność” mi jakoś nie pasuje, prędzej – bezsilność!

alineczka

8 lat temu

Macie rację,że to trudny i bardzo złożony temat który dotyka każdej dziedziny życia.
Ja mam poczucie własnej wartości,łatwo się nie poddaję a już jestem o krok od ” wyuczonej bezradności” – chodzi mi o szukanie pracy dla kobiety plus 50 , średnie wykształcenie.
Chodzę osobiście, wysyłam cv / w zasadzie wszystkie sposoby wykorzystałam/. I albo każą czekać / rekrutacja w toku / albo nie ma odpowiedzi na cv…a potem miejsce pracy dostaje znajoma dyrektora…Kto szukała pracy ten to wie…jak blisko człowiek jest od zniechęcenia….i jak latwo można wpaść w apatię czy ogólny niebyt….

pati25

8 lat temu

Poruszony został bardzo ważny temat.Pokazuje ,że taka bezradność spotyka wiele osób ale,że można wyjść z tego,pokonać to

aga335

8 lat temu

Artykul wyjasnia mechanizm bezradnosci , a prawda jest taka ze tych zachowan uczymy sie od naszych najblizszych i to jest smutne !!! Znam matki ktore odbieraja wlasnym dzieciom sile do zycia , znam mezow ktorzy z pieknych i radosnych kobiet robia scierki do wycierania nog , Wiem ze to jest skrajne , ale mialam okazje pracowac wlasnie z taka kobieta , staralam sie jej pomoc wraz z innymi ale w jej przypadku najpierw musialo byc leczenie , bo tak ja zniszczyl jej wlasny maz .
Wiem jak wazna w zyciu jest wiara w siebie , dlatego zawsze staralam sie tak wychowywac swoje dzieci by mialy sile na zycie , nawet jak trafia na takich ludzi ktorzy chcieliby ich tego pozbawic .

drobina

8 lat temu

Bardzo ciekawy, ale bardzo smutny artykuł. Tą wyuczoną bezradność nazywam raczej zagubieniem. Problem rzeczywiście jest złożony. Czasami jednak nie potrzeba wiele, żeby wyciągnąć kogoś z takiego stanu. Wystarczy dobre słowo, pochwała, czy pomocna dłoń, żeby taka osoba uwierzyła w siebie.

dulcynea

8 lat temu

To fakt , że dziś start dla młodych ludzi jest niezwykle trudny.Ale wracając do osób dotkniętych przemocą w rodzinie , bardzo konieczna jest pomoc jej ofiarom niezaradnym życiowo.Już w szkole, wskazywanie właściwych zachowań i pomoc. A nie pozostawianie ich samych sobie i na pastwę patologii.

filodendron

8 lat temu

To jest jeden z naciekawszych artykułów , porusza bardzo ważny problem bezradności i daje nadzieję ,że będzie lepiej .Brawo za dobór tematu.Teraz na świecie w związku z kryzysem i bezrobociem nasze dzieci mogą popaść w stan bezradności,już teraz czytam w prasie zachodniej o straconym pokoleniu ,o uniwersytetetach ,które stają się przechowalnią dla młodych ,zdolnych ludzi ,którzy z powodu braku pracy – nie mają przyszłości ,dalej to już tylko depresja i nieszczęścia.Świat musi wreszcie wziąć się za wyjście z tego kryzysu. Żal patrzeć na tych młodych ludzi bez przyszłości.

Zostaw komentarz