Dorosłe dzieci, które nie chcą wyfrunąć z gniazda

01.02.2011

Komentarzy: 4

Dorosłe dzieci, które nie chcą wyfrunąć z gniazda
Kim są "gnizadownicy"? To dorosłe dzieci, które nie opuszczają rodzinnego domu. Zjawisko coraz bardziej popularne, we współczesnej Europie i w Polsce także.

Przyczyn tego fenomenu, z którym wcześniej mieliśmy do czynienia w dużo mniejszym stopniu jest wiele: począwszy od gospodarczych, ekonomicznych, na psychologicznych skończywszy. Do tych pierwszych należą takie przyczyny jak opóźniony start życiowy, coraz dłuższa edukacja, trudności ze zdolnością finansową i nabyciem własnego mieszkania. Na te jednak nasz wpływ jest mocno ograniczony. Znacząco większy mamy na aspekty psychologiczne. Tak więc jak skłonić dzieci do opuszczenia rodzinnego gniazda?

Najczęstszą statystycznie przyczyną pozostawania dorosłych dzieci w domu jest łatwość i wygoda takiego życia. Młodzi ludzie przyzwyczajeni do maminych obiadków, prania i gotowania z trudem decydują się z nich rezygnować, co jest z resztą zjawiskiem absolutnie logicznym. Często dotyczy to także osób, które zarabiają pieniądze i mogłyby pozwolić sobie na samodzielną egzystencję.

Tym, co możemy zrobić dla naszych dzieci, by ułatwić im podjęcie tej decyzji jest zaprzestanie usługiwania dorosłym dzieciom i włączenie ich w obowiązki domowe, począwszy od najprostszych jak zmywanie czy sprzątanie, na ekonomicznych skończywszy, czyli np. robieniu tygodniowych zakupów lub dokładaniu się do opłat. Będzie to dla naszych dzieci swoisty czas próby, sytuacja pośrednia, pomiędzy dzieciństwem i młodością – gdzie korzysta się z dóbr rodziców w sposób nieograniczony, a samodzielnością – gdzie ciężar odpowiedzialności spoczywa głównie na nas samych.

Drugą z psychologicznych etiologii pozostawania w domu jest lęk. Młodzi ludzie odciągają w czasie moment opuszczenia domu, bo boją się czy sobie poradzą, czy podołają wielu nowym obowiązkom, czy będzie ich stać na samodzielne życie. W tym wypadku tym co możemy zrobić dla naszych dzieci to budowanie w nich poczucia kompetencji (ale realnego! zgodnego z rzeczywistością), pokazywanie mocnych stron, zaradności, oraz zapewnieniu o wsparciu i ewentualnej pomocy. Celem jest, aby młody człowiek wiedział, że w domu jest zawsze mile widziany i zawsze tak będzie, pomimo wszelkich ewentualnych niepowodzeń.

Kolejnym, bardzo trudnym zagadnieniem są uwikłane relacje rodzinne i zbyt silne więzi. Jakkolwiek rodziców mamy tylko jednych, a każde dziecko jest dla rodziców szczególne – żadna ze stron nie powinna wikłać drugiej w pętlę zależności, sprawiających, że czujemy się w domu tak dalece niezbędni, że byłoby to zbyt bolesne dla naszych bliskich, gdybyśmy go opuścili. Relacje takie dalekie są od normy, a dzieci które nie wyleciały z gniazda, bo skutecznie podcięliśmy im skrzydła nie mogą być szczęśliwe.

Ostatnią z istotnych przyczyn jest brak partnera. Coraz później decydujemy się na trwałe związki, małżeństwa i założenie rodziny; przez co pozostawanie w domu wydaje nam się łatwiejsze. Do życia w parze warto jednak się przygotować i przygotować dzieci. Jeśli ktoś marzy o własnej rodzinie, a w życiu codziennym nie wypełnia żadnych obowiązków np. domowych, to z czasem bardzo trudno będzie takiej osobie “przestawić się” na nowe tory funkcjonowania. Dlatego samodzielne życie jest dobrym przygotowaniem.

Podsumowując można powiedzieć, że najlepiej będzie, kiedy będziemy nasze dzieci zachęcać, przedstawiać alternatywy, aniżeli krytykować, zmuszać czy wyśmiewać. Taka strategia jest bowiem zawsze bardziej skuteczną interwencją.

Joanna P.

Przeczytaj też:

  • brysia avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Mnie akurat ten problem nie dotyczy moja córka mimo to , ze jest jedynaczką chciała sie usamodzielnic.
    Obie z teściową obawiałysmy sie jak ona sobie poradzi.
    Babcia ją rozpieszczała bo kiedy córka miała 4 lata zamieszkalismy u teściowej.
    Babcia przeszła na emeryturę ja zaczęłam pracowac po 12 godz. dziennie.
    Córka poradziła sobie super studiuje , pracuje są takie miesiace ,że nie musze jej dokładac na utrzymanie.
    Myśle, że dorosłe dzieci nie chcą odciąc pępowiny i wyfrunąc z ciepłego gniazdka rodzinnego ma wpływ wychowanie.
  • irysek7 avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Jakże prawdziwy artykuł... Wszystko się zgadza- wiem coś o tym z własnego doświadczenia.
    Tyle, że kwestię pozostania dzieci w domu moja mama nigdy nie traktowała jak problem. Wręcz przeciwnie- zawsze chciała żebyśmy jak najdłużej byli przy niej. Czuła się dobrze mając wszystkie dzieci "na oku" i w pobliżu mimo naszej dorosłości.
  • basikmac avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Taka jest kolej rzeczy, że przychodzi moment, gdy nasze ptaszęta wyfruwają z gniazda i same uczą się fruwać, zdobywać pożywienie To od rodziców zależy, jak je wychowają i czy nauczą samodzielności w podejmowaniu decyzji i wykonywaniu wszelkich domowych obowiązków. Nie możemy cały czas trzymać nad naszymi dziecmi parasola ochronnego i choć bardzo nas bolą ich decyzje - często nie do końca roztropne - pozwólmy im je podejmować.
  • tereska56 avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    No tak, reklama z dorosłym "synkiem" który nie chciał pójść do banku po kredyt jest tu doskonałą ilustracją

Dodaj komentarz

Przed dodaniem komentarza prosimy o lub rejestrację
Czy wiesz, że?
Placebo - Tzw. efekt placebo jest powszechnie wykorzystywanym zjawiskiem w medycynie zarówno do leczenia pacjentów jak i do testowania nowych leków. Nie poznano do końca mechanizmu… Czytaj dalej w słowniczku»