Tematy

Czym jest mobbing?

04.01.2012

Komentarzy: 21

Czym jest mobbing?
Mobbing - to słowo dość często pada ostatnimi czasy w kontekście życia zawodowego. Co oznacza? Kim jest typowy prześladowca i w jaki sposób działa? Czy kobiety również mobbują?

Mobbing to prześladowanie przez przełożonego, podwładnego lub kolegę z pracy. Jest to rodzaj psychicznej przemocy polegający na dręczeniu, zastraszaniu, obrażaniu słownym oraz ogólnym utrudnianiu wykonywanych obowiązków i funkcjonowania w firmie.

Profil prześladowcy

Mobbują zazwyczaj ludzie sfrustrowani, o niskim poczuciu własnej wartości lub o wysokiej, ale niestabilnej samoocenie. Prześladowcy zazwyczaj sami wcześniej (nawet w dzieciństwie) doświadczyli przemocy psychicznej lub fizycznej. Zastraszanie wydaje się im więc jedyną formą obrony, by samemu nie stać się ofiarą. Co zaskakujące, choć kobiety kojarzone są z łagodnością, to one stanowią aż 52% mobberów.

Profil ofiary

Ofiarą mobbingu może być zarówno pracownik, jak i przełożony. Choć pojęcie ofiary może kojarzyć się z nieporadnością, zwykle są to osoby, które w jakimś sensie wybijają się ponad przeciętną, a powodem mobbing w tej sytuacji jest zwyczajna zazdrość oraz niedopuszczenie rywala np. do pretendowania na wyższe stanowisko.

Ten rodzaj prześladowania to nie tylko obciążenie psychiczne. Jeśli sytuacja trwa dłużej niż kilka miesięcy, mogą pojawić się zaburzenia immunologiczne czy alergie. Zwiększone jest też ryzyko pojawienia się zmian nowotworowych. Ofiary mobbingu częściej niż inni pracownicy skarżą się na bóle głowy, serca, zapadają na nerwice, choroby układu krążenia oraz inne dolegliwości.

Mobbing w świecie kobiet

Aż 40% pozwów o mobbing składanych w sądach pracy dotyczy nękania kobiet przez kobiety. Typowa prześladowczyni to kobieta w wieku 40-50 lat, która karierę przedłożyła ponad życie osobiste lub której sytuacja prywatna jest przewlekle trudna (nałogi dzieci, przemoc w rodzinie, problemy w małżeństwie).

A. Złotkowska

Przeczytaj też:

  • summer avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Doświadczyłam mobbingu na własnej skórze. Atakowana byłam przez 2 ludzi - małżeństwo, które mi szefowało. Tkwiłam w tym g... 10 lat, bo musiałam pracować, a nie miałam widoków na inną pracę - przynajmniej tak mi się wydawało, bo straciłam poczucie własnej wartości. Uwolniłam się z tego koszmaru 3 lata temu i dopiero teraz przestaję reagować alergicznie na pytanie "co robisz?"....... . Może teraz nie jest dobrze, ale nie żałowałam ani przez moment, że odeszłam.....
  • pati25 avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    O mobbingu słyszymy często.Sytuacja ta ma miejsce przeważnie w pracy.Ja nie spokałam się z tym chociaż przepracowałam tylko 2 tygodnie zanim choroba uniemożliwiła mi pracę.Mogę sobie wyobrazić (ze słyszenia,z programów TV),że to musi być straszne,okropne.Dla kobiety staje się to koszmarem
    Ten komentarz był edytowany 1 raz(y)
  • mjbz avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Summer, jesteś wielka
  • summer avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    ????? dlaczego?
  • mjbz avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Bo stanęłaś na nogi sama a odeszłaś z miejsca, w którym źle Cię traktowano. Z trzech firm odeszłam w taki sposób, że zabrałam torebkę, powiedziałam, dziękuję i wyszłam. Jestem dumna z tego, że nie pozwoliłam się traktować jak śmiecia i nigdy nie pozwolę za żadne pieniądze.
    Ten komentarz był edytowany 1 raz(y)
  • możefajna avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Ja też jestem wielka, ja też !!!! Też stanęłam na nogach , wzięłam teczkę,
    pani, która mnie żle traktowała , powiedziałam - dziękuję i do widzenia.
    I wyszło mi to na dobre. Znam swoją wartość i wiem, że ktoś to ceni.
  • summer avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    No to faktycznie jesteście wielkie!. Ja chyba nie bardzo! Czułam codziennie wstręt do siebie, że znów tam idę, ale to było jedyne miejsce, gdzie mogłam w tamtym czasie pracować w swoim zawodzie. Bałam się też opinii jaką mi wystawią w środowisku; każda osoba, która od nich odeszła była feee, o czym mówili na prawo i na lewo!
  • hallina avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Cieszę się,że nie mam takich doświadczeń w swojej pracy-ale to pewno dlatego,że wszędzie pracuję na zasadzie umów zlecenia i tak do końca nigdzie nie mam typowych szefów
  • możefajna avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Summerku, mieszkam w dużym mieście, ze znalezieniem pracy, w moim fachu,
    nie ma problemu. Zawsze mogę robić - prawie wszystko. Tylko trafić - to jest
    ruletka. Firmy i ich właściciele - gdybym chciała to wszystko opisać, zajęłabym
    pewnie miejsce 20-stu postów. Czasem - desperacja powoduje, że pozwalamy
    komuś na złe traktowanie.... doskonale Cię rozumiem....
  • babka avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Summerku, też doskonale Cię rozumiem. Nie wiem co napisać "mądrego" ale mogę sobie wyobrazić co czułaś. Też otarłam się o przemoc psychiczną. Wiem jak to boli i upokarza. Dobrze, że już tam nie jesteś.
  • filodendron avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Miałam to szczęście, że trafiałam na fajnych ludzi , ale jednej ch...ry, nie zapomnę, bo mi zmarnowała zdrowie -wielka wice-dyrektorka od prac ręcznych.Normalnie polowała na mnie , żeby mi zaszkodzić, ciągle robiła mi kontrolę na lekcjach.Dawała mi specjalnie ostatnie dyżury na korytarzu,wtedy trzeba zaczekać ze swoją klasą aż wszyscy pójdą i idzie się na końcu.Ona raz podeszła do mnie i powiedziała-pani to zawsze ostatnia.Tak to przeżyłam że po przyjściu do domu chciałam coś zjeść i okazało się,że nie mogę łykać -oparło się o szpital.Za parę dni ona dostała ataku woreczka żółciowego i poszła na operację i już nigdy nie wróciła na poprzednie stanowisko. To nieładnie ,ale ucieszyłam się.
    Ten komentarz był edytowany 2 raz(y)
  • drobina avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Wiecie co? Cieszę się, że już nie muszę pracować. Ostatnio coraz więcej słychać o mobbingu. Też otarłam się o to w pracy, ale się nie dałam. Mój ostatni szef był z gatunku takich pijawek, co to dziury nie zrobią, a krew wypiją. Wystarczyło, że ktoś miał inne zdanie niż on, albo potrafił wytknąć jego błędy (w cztery oczy, a nie przy wszystkich), to zaraz taka osoba była wrogiem nr 1. Nie będę wdawała się w szczegóły, ale chyba ostatnio "przyszła kryska na Matyska". Nie podskakuję z radości, bo nie o to chodzi, ale dobrze, że takie osoby, czasami zobaczą, jak jest "po drugiej stronie medalu".
  • Emilly27k avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Powiem tak,że ja nie lubię wzroku , sposobu patrzenia ludzi.Wyczuję każdego psychologa , nie jest to moja znieczulica zawodowa. Denerwuje mnie kiedy ktoś patrzy na mnie tak jakbym potencjalnie zrobiła.

    Summer dobrze,że się uwolniłaś z tego koszmaru
  • Meguszka avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Miałam to zjawisko w pracy, na własnej osobie to odczułam. Byłam nawet w PIP. Niestety świadków miałam ogrom, ale gdy przyszło co do czego każdy odwrócił się plecami, by zachować stołek i śmieszną pensję.
    Nie zbierałam dowodów, nie kopiowałam dokumentów, które by mi wtedy bardzo pomogły.
    A tracimy najwięcej sami. Nie dajmy się wykorzystywac i oszukać!
  • Emilly27k avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Mądre słowa Meguszka , ale nie wszyscy są w stanie kontrolować swoje zachowania i reakcje emocjonalne.
  • kasia1358 avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    ciesze sie ,że pojawił sie taki temat,bo az chce mi sie wygadać.Tylko ja nie jestem ofiarą a raczej zostałam oskarzona o bycie katem.Do dzis po tych oskarzeniach jeszcze sie nie pozbierałam.Dla mnie to był szok usłyszeć coś takiego i przekonać sie ,że wszyscy w te brednie wierzą i daja mi odczuć,żebym odeszła z pracy.A wszystko własnie przez zazdrosć o wiedzę,o dobre relacje.Ja tej osobie która mnie oskarzyła nieba bym przychyliła ,żeby tylko pracowała(zalezało mi bardzo na wolnych popołudniach),pomagałam ile mogłam,zostawałam po godzinach,sprzatałam .A ona popełniała błedy,nie wykonywała wszystkich obowiązków.Kiedy delikatnie zwracałam uwagę,że cos robi źle to były płacze,skargi na mnie,no i tak sie zaczeło.Doszło do tego ,ze do dzis nie moge zrócic uwagi na cokolwiek.Robie sama,poprawiam błedy,nie skarże się i udaje jak dobre sa nasze relacje.Serce mi mało nie peknie z zalu jak można zwiesć ludzi i opowiadać takie niestworzone rzeczy.Choć z Nowym Rokiem odwazyłam sie i wyjawiłam prawde,może ktos przejrzy na oczy,bo ja juz nie mam siły tak pracować.Od miesiecy nie odzywam sie zupełnie do tej osoby ,bo kazda próba kontaktu to oskarzenia ,że sie znęcam.Nie wiem juz jak mam dalej postępować.Moje milczenie to też komentarz ,ze ona tej atmosfery już nie może znieść.Może ktos był w podobnej sytuacji i podpowie jakieś dobre rozwiązanie.Wiem ,ze nie jestem winna
  • mejgosia avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Kasiu niestety nie mam rozwiązania dla Twojego problemu, ale bardzo Ci współczuję, bo nie ma nic gorszego niż chodzić do pracy gdzie panuje taka atmosfera! Trzymaj się kobieto i próbuj to jakoś wyjaśnic!
    Ja na szczęście nie znam takich problemów, z prostej przyczyny - mam tylko trzy lata pracy i to w latach 80-tych, kiedy to mobbing jako taki nie istniał, a właściwie istniał, ale nikt nie nazywal go tak!
    Moja znajoma pracuje w takim zakładzie gdzie szefem jest Włoch. Zatrudnił same kobiety i tylko takie które maja traiczna sytuację rodzinna! A po co? Po to by robiły wszystko co im każe ! Np. praca po godzinach, bez zapłaty, musiały podpisać że nie chcą pieniędzy na konto tylko na rękę , pisemnie zrzekły się funduszu socjalnego na rzecz zakładu pracy,maja o kamerowaną całą halę , bo nie wolno im rozmawiać itp.Prawdziwy obóz koncentracyjny !Niestety zadna z nich nie postawi się szefowi, bo wie że je zwolni, a one naprawdę sa w trudnej sytuacji życiowej, często mają mężów alkoholików i same utrzymuja dom i dzieci! Nie wiem czy to mobbing, ale ja nazwałabym to niecenzuralnym określeniem!
  • summer avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    Kasiu - ależ dziwna sytuacja! A cóż to za osóbka (ta, która Cię oskarża o mobbing), jaką ma wartość dla pracodawcy, że jej po prostu nie zwolni, skoro popełnia same błędy i więcej z nią kłopotów niż pożytku z jej pracy?
    Mejgosiu - a co powiesz na monitorowanie pokoi 2-4 osobowych, w których widać tylko plecy osób pracujących przy komputerach, gdzie nie ma czego ukraść? Ja tak pracowałam - pracodawca się tłumaczył, że zainstalował ten monitoring, żeby widzieć ewentualne włamanie, w godzinach, gdy nas już tam nie ma - tylko po co włączał podgląd w czasie naszej pracy?!
  • kasia1358 avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    summer najdziwniejsze jest to ,ze na poczatku to ja sama przed szefem ukrywałam wszystkie jej błędy tylko po to ,zeby pracowała ,a ja miałam wtedy wolne.Nie sądziłam jednak do czego to doprowadzi.Długo by tą historię opowiadać.W kazdym razie kiedy próbowałam zwracać uwagę to skończyło sie tym ,ze szef usłyszał jak to sie znęcam ,jak gnębię i mało z pracy nie wyleciałam.Mimo ,że miałam swiadków,ze grzecznie poprosiłam o pomoc to nie mnie szef dał wiarę.Okazało sie ,ze jestem kłótliwa i tyle.Ja wiem ,to nie do uwierzenia ,ale tak mozna odegrać osobe pokrzywdzoną,że powiem wam ja sama az pytałam świadków czy ja byłam niegrzeczna czy moze nie pamietam jak sie zachowałam,bo naprawde wmówiłaby mi to że sie znęcam.Później to juz szefowi bałam sie mówić,bo zwyczajnie bałam sie o swoje miejsce pracy.A jestem naprawde oddanym i uczciwym pracownikiem.Był taki moment,że kazali mi sie leczyć psychiatrycznie.A powiedzcie jak sie mogłam usmiechac kiedy tak sie działo.Fakt,ze napewno w psychice wiele pozostało,ale to nie choroba tylko raczej nerwy i poczucie niesprawiedliwości.Ale już dzieki pomocy pewnej osoby staje na nogi i zaczynam walczyc o swoje.Tzn pomalutku pokazuje prawdę.I chyba niektórym oczy sie otworzyły.Mnie nie o to chodzi ,zeby kogos zwalniać tylko ,zeby wypełniał swoje obowiazki,bo ja tez mam rodzinę,dom i chce przychodzic do domu normalna ,a nie padnięta ,bo po pracy nie mam siły na nic.
  • drobina avatar napisał(a) jakiś czas temu:
    @kasia1358: Kasiu rozumiem doskonale co czujesz i wiem, jak mocno to przeżywasz. Wprawdzie jestem już na emeryturze, ale chcę Ci opisać podobną sytuację jaka była u nas w pracy, jak jeszcze pracowałam, bo właściwie trwa to do dziś. Przyszła do nas do pracy pewna nowa osóbka. Dotychczas pracowała w innym dziale i zajmowała się innymi sprawami. Wiadomo więc, że trzeba było ją wciągnąć do nowej pracy. Każda z nas starała jej się pomóc i nauczyć nowych obowiązków. Jedna z moich koleżanek (nazwijmy ją Marysią) miała podobne zadania w pracy, więc pomagała jej najwięcej. Z początku było wszystko dobrze, bo wydawało się, że ta nowa osoba dobrze sobie radzi. Później jednak zaczęły się zgrzyty. Była to, chyba podobnie jak u Ciebie w pracy, zwykła zazdrość o wiedzę. Ta nowa osóbka zaczęła szkalować moją koleżankę oraz biegać na skargę do szefa, jak to jej się źle współpracuje z Marysią. Osoba ta opowiadała wielu ludziom niestworzone historie, które nie miały miejsca. Jak coś zawaliła, to wszyscy byli winni, tylko nie ona. Ja wkrótce odeszłam na emeryturę, ale wiem, że Marysia jest bardzo dobrym pracownikiem. Nie można było się przyczepić do jej pracy, więc szef uderzył z innej strony. Zaczął stosować kary finansowe, bo Marysi zdarzało się spóźnić do pracy, bo dojeżdżała. W końcu zaczęła dojeżdżać wcześniej i pracowała czasami nawet 9 godzin, w czasie pracy nigdzie nie wychodziła. Od tamtej dziewczyny zupełnie się odizolowała, tak jakby jej nie było. Nie pomogło. Szef widocznie uwierzył nowej, że dzieje jej się krzywda. Ostatnio koleżanka dostała decyzję o przeniesieniu do innej pracy, na gorsze stanowisko. Rzekomym powodem tej decyzji było to, że nie potrafi współpracować z ludźmi i jest konfliktowa. Dziwne, że przez wiele lat nikt tego nie zauważył. Z tego wszystkiego Marysia rozchorowała się, jest wykończona psychicznie. Na codzień wydawała się mocną osobą. Może jednak coś się zmieni w tej sprawie, bo znalazła się pewna odważna osoba, która opowiedziała o tym zdarzeniu "wyżej". Ponadto Marysia chyba odda tą sprawę do Sądu Pracy. Miejmy nadzieję, że dobrze się wszystko skończy.
    Kasiu, Tobie też życzę wszystkiego dobrego, głowa do góry.

Dodaj komentarz

Przed dodaniem komentarza prosimy o lub rejestrację